REKLAMA
16.04.2018

Zbigniew Domański - wspomnienie

Wykonawca pierwszej w Polsce adaptacji samochodu na LPG, współtwórca przepisów, producent reduktora tłokowego NIKO oraz urządzenia do sprawdzania wtryskiwaczy, Zbigniew Domański, zmarł 12 kwietnia 2018 r. w wieku 74 lat.
REKLAMA
fot. gazeo.plZbigniew Domański

Zbigniew Domański od ponad 40 lat zajmował się propagowaniem i rozwijaniem idei napędu samochodów gazem płynnym (LPG). Pierwszą adaptację samochodu na zasilanie gazowe wykonał w 1974 r., dostosowując do tego rodzaju napędu Polskiego Fiata 125p.

Pionierskie rozwiązanie powstało na bazie dostępnych wtedy w Polsce urządzeń, które nie miały nic wspólnego z zasilaniem silników (przemysłowy reduktor i zwykła butla 11 kg). Pan Zbigniew, dzięki swej inwencji i znajomości zagadnień techniki, musiał je do tego celu dostosować. Był do tego zresztą znakomicie przygotowany jako absolwent Wojskowej Akademii Technicznej i wychowanek prof. dr hab. inż. Sylwestra Kaliskiego.

Zostałem zwerbowany do wojska i w konsekwencji do Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. Oczywiście studiowałem na Wydziale Mechanicznym, ze specjalnością samochody i ciągniki. W owym czasie WAT jako jedyna uczelnia w kraju kształciła inżynierów przygotowanych w pierwszym rzędzie do eksploatacji i naprawy, a dopiero później konstruowania pojazdów.

Zbigniew Domański

Po blisko 20 latach doświadczeń i rozwijania różnego rodzaju rozwiązań z zakresu gazowych układów zasilania, po przeprowadzonych w Instytucie Transportu Samochodowego badaniach, w 1991 r. firma "AUTOGAZ" DOMAŃSKI otrzymała decyzję upoważniającą "do montażu w układzie zasilania silników instalacji gazowej przystosowanej do zasilania gazem płynnym (propan-butan) dla samochodów FSO 1500 i Polonez". Pismo skierowane w tej sprawie do urzędów wojewódzkich zajmujących się ewidencją pojazdów jest opatrzone datą 14 sierpnia 1991 r., którą przyjęło się traktować jako początek rynku autogazu w Polsce.

W późniejszym czasie przyszedł czas na własne konstrukcje. Jak mówił Zbigniew Domański, powstało ich dość dużo.

Przez ostatnie 20 lat było ich co najmniej kilkanaście. Z zastrzeżeniami patentowymi i bez, ciągle jeszcze powszechnie stosowanych lub zupełnie już zapomnianych, bardziej i mniej przydatnych, a także szalenie potrzebnych, ale przez profesjonalistów wątpliwej proweniencji nie zaakceptowanych. Była też osławiona "walizka Domańskiego", za pomocą której liczni "gazownicy" ministerialnym zachciankom zadość czynili, a zacięci jej (zbyt niskiej ceny) przeciwnicy przez 10 lat mnie po sądach ganiali.

Zbigniew Domański

Jedną z ostatnich konstrukcji pana Zbigniewa był opracowany przez niego i wdrożony do produkcji reduktor tłokowy NIKO do silników o dużej mocy.

Bezpośrednią inspiracją do podjęcia prac nad reduktorem była potrzeba zapewnienia silnikom o dużej mocy, powiedzmy takim około 220 kW (300 KM), odpowiedniej "porcji" gazu w każdych warunkach ich niełatwej pracy. "W każdych" oznacza nie tylko zapewnienie osiągnięcia maksymalnej prędkości przez pojazd, ale przede wszystkim ciągłe napełnianie pracujących cylindrów silnika mieszanką paliwowo-powietrzną w odpowiedniej ilości i jakości, w jak najszerszym tego słowa znaczeniu.

Zbigniew Domański

Pan Zbigniew śledził wydarzenia w branży LPG, także działania gazeo.pl, czasami nie szczędząc nam słów merytorycznej, inżynierskiej krytyki.

Pan Zbigniew skontaktował się ze mną pierwszy raz po publikacji artykułu o reduktorach bezmembranowych, w których używałem określenia "reduktor trzpieniowy" w stosunku do reduktorów tłokowych. Konkretna uwaga pana Zbigniewa dotyczyła różnicy pomiędzy trzpieniem a tłokiem z czysto technicznego punktu widzenia. Po tej rozmowie kontaktowaliśmy się wielokrotnie. Na targach GasShow spędzaliśmy na rozmowach długie godziny. Pamiętam, że przy pierwszym spotkaniu targowym dostałem w prezencie tłok reduktora NIKO, który w odróżnieniu od trzpienia ma znacznie większą średnicę. Później przyszedł czas na wizytę w  firmie "AUTOGAZ" DOMAŃSKI i wywiad z panem Zbigniewem. Uświadomiłem sobie po niej, w jaki sposób pan Domański podchodził do tego, co robił. Zgromadzone i uporządkowane notatki związane z pionierskimi dokonaniami z lat 70., kolekcja reduktorów LPG w oszklonej gablocie w sali konferencyjnej, instalacja na gaz drzewny w recepcji firmy, znakomicie wyposażone i zorganizowane stanowiska montażu i kalibracji reduktorów NIKO to tylko fragment działalności pana Zbigniewa i wyraz pasji, z jaką podchodził do tego, czym się zajmował. To wszystko zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Zawsze bywał na targach GasShow, także w tym roku spotkaliśmy się na Warsaw Gas Days 2018, gdzie wspólnie z panią Teresą Flekiewicz rozmawialiśmy na różne tematy, także niezwiązane z branżą gazową. Jak się okazuje, była to ostatnia rozmowa z jednym z naszych najwierniejszych czytelników.

Piotr Złoty, redaktor gazeo.pl

W tak krótkim materiale nie sposób choćby wspomnieć o wszystkich dokonaniach pana Zbigniewa, który troszczył się o dobre imię branży jak nikt inny, dostrzegając dla niej kolejne szanse i ostrzegając o potencjalnych zagrożeniach. Jego działalność to nieustanne działania na rzecz tego, by w branży LPG działo się coraz lepiej, to lata walki o jakość - zarówno paliwa LPG, jak i instalacji oraz ich montażu. Jego inżynierskie i bardzo merytoryczne podejście do prowadzenia biznesu to dziś rzadkość. I tego nam będzie z pewnością brakować.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Piotr Złoty
źródło: informacja własna



gazeo.pl 2007-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.