08.08.2011

Akumulatory na paliwo płynne - rewolucja wkrótce?

Nie bez powodu Massachusetts Institute of Technology cieszy się sławą jednej z lepszych uczelni technicznych świata. Jej studenci opracowali właśnie metodę uzupełniania zapasów energii w akumulatorach, dzięki której ogniwa będą o połowę mniejsze i dziesięciokrotnie bardziej wydajne, a ładowanie potrwa nie dłużej niż zwykłe tankowanie, ponieważ... de facto będzie odbywać się na tej samej zasadzie!
REKLAMA
Ładowanie baterii z gniazdka, jak w tym Volvo V60 Plug-in Hybrid, może wkrótce okazać się zbędne, a w każdym razie niekonieczneVolvoŁadowanie baterii z gniazdka, jak w tym Volvo V60 Plug-in Hybrid, może wkrótce okazać się zbędne, a w każdym razie niekonieczne

Cały szkopuł tkwi w budowie ogniw, które mają półpłynną konsystencję z ładunkami elektrycznymi zawieszonymi w stanowiącej elektrolit cieczy, nazwanej przez studentów Cambridge Crude. „Syrop” przechowywany jest w dwóch pojemnikach wewnątrz obudowy - jeden służy składowaniu energii, drugi jej pobieraniu, np. do silnika napędzającego samochód. Po wyczerpaniu zgromadzonych na pokładzie zasobów, można naładować baterie w sposób konwencjonalny lub, w razie braku dostatecznej ilości czasu, podjechać na specjalną stację i wymienić zużyty płyn na nowy, wypełniony „świeżymi” cząsteczkami. Cały proces ma przypominać - zarówno pod względem przebiegu, jak i długości trwania - tankowanie paliw konwencjonalnych, co może bardzo przyczynić się do upowszechnienia elektrycznej motoryzacji, której rozwój hamuje dziś przede wszystkim stan zaawansowania technologii produkcji akumulatorów.

Zamiast podłączać nowatorską baterię do gniazdka lub wymieniać jej ciekłą zawartość, możliwa jest także wymiana ogniw na naładowane w specjalnych punktach. Ma to być o tyle łatwiejsze niż obecnie, że opracowane przez młodych naukowców z MIT akumulatory charakteryzują się znacznie bardziej kompaktowymi rozmiarami niż aktualnie stosowane. Nowa technologia nie powinna przy tym być kosmicznie droga - jak oceniono, produkcja wydajnych baterii, które można „zatankować”, ma kosztować zaledwie połowę kwoty pochłanianej przez proces wytwarzania współczesnych akumulatorów litowo-jonowych. Nim okrzykniemy nowe rozwiązanie rewolucją i przełomem technologicznym, otwierającym autom elektrycznym drogę do ekspansji rynkowej, poczekajmy na jeżdżący prototyp w nie wyposażony. Ten zaś powinien wyjechać z laboratoriów bostońskiej uczelni na ulice w ciągu półtora roku, czyli na przełomie lat 2012/2013. Długo to i niedługo zarazem - wielu na pewno chciałoby skorzystać już teraz, ale z drugiej strony 18 miesięcy nie robi aż tak dużej różnicy. Do tego momentu ropy naftowej na pewno nam nie braknie, a przynajmniej akustycy mają szansę zdążyć z dopracowaniem systemów emisji dźwięku przez wolno jadące samochody elektryczne, ponieważ ich cicha praca ma poważną wadę - piesi ich nie słyszą. Oby pomysł studentów MIT doczekał się realizacji, a nie pozostał tylko ciekawostką.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: The Atlantic Wire, Volvo



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.