REKLAMA
24.06.2009

Mariusz Pudzianowski - Po prostu umiem liczyć

Najsilniejszy człowiek świata specjalnie dla gazeo.pl opowiada o oszczędzaniu i przygodach z drogówką. Zdradza, za co lubi swojego Hummera i dlaczego dwa razy w tygodniu przywiązuje go do lin.
REKLAMA
Mariusz Pudzianowski w swoim Hummerzefot. gazeo.plCzłowiek o takim "gabarycie" nie może jeździć byle czym...

Strongman, karateka, bokser, tancerz. Wszystko Panu wychodzi. Kierowcą też jest Pan dobrym?
To nie mnie trzeba o to pytać. Może kogoś z drogówki? Kiedyś pobiłem rekord: 20 punktów i tysiąc złotych jednorazowo! Jak to się robi? Jadę sobie nocą Mercedesem przez jakąś miejscowość, spokojnie, jakieś 60-80 km/h. A tu nagle policja. No, przyznaję, nie zatrzymałem się od razu. Nie jestem z tego dumny. Jadę dalej, radiowóz za mną z kogutami. Po jakichś dwóch kilometrach zajeżdżają mi drogę, każą wysiadać z samochodu, ręce położyć na maskę… No i mi się dostało - niezatrzymanie do kontroli drogowej, rozmowa przez telefon, wyprzedzanie na ciągłej. Prawo jazdy chcieli zabrać. Broń mieli. Prawdziwy Dziki Zachód! Na dobrej trasie, na przykład Stryków-Poznań, zdarza mi się gaz przycisnąć, bo są dobre drogi. Na zwykłych to nie ma sensu. I tak są dziury, szkoda samochodu. No i mam zasadę - nigdy nie jeżdżę na podwójnym gazie.

Mariusz fot. gazeo.plCo by nie mówić, pasują do siebie

Ale samochód na gaz Pan ma.
Hummera. Duży, wygodny, bezpieczny. Ma sześć litrów pojemności i 350 koni. Zawsze chciałem mieć Hummera, więc jest dla mnie trochę jak spełnienie marzeń. Kupiłem go trzy lata temu w Stanach, w salonie. Najpierw trochę pojeździłem na benzynie, bo tam gaz nie jest popularny. Nic dziwnego zresztą, skoro benzyna trzy razy tańsza niż w Polsce. Ale kiedy przywiozłem Hummera do kraju, pomyślałem o gazie.

To raczej nie jest popularny rodzaj paliwa w takich samochodach.
Z tego, co wiem, jest kilka takich w Polsce. Jeździłem kiedyś samochodami na gaz i miałem same dobre wspomnienia. Pomyślałem: czemu znów nie spróbować? To przecież tylko kwestia dopasowania instalacji. Jeśli się sprawdza, to super. U mnie się sprawdziła.

Gdzie ją Pan zakładał?
W Rawie Mazowieckiej. Mam tam znajomych w stacji, gdzie montuje się gaz. Wcześniej nie zakładali nigdy instalacji do takich silników, więc z moim Hummerem robili to metodą prób i błędów. Instalacja, butle, przewody - w każdym aucie działają na podobnych zasadach, więc z tym problemów nie było. Ale później trzeba było dopasować reduktor do mocy silnika. Najpierw zamontowali jeden reduktor, ale się nie sprawdził, bo przy 120 km/h samochód się dławił. Ale dwa mniejsze reduktory rozwiązały sprawę. Do dziś wszystko świetnie działa. Co 15 tysięcy km muszę wymieniać świece. Ale to groszowe sprawy, jeśli policzymy, ile zostanie po tańszym tankowaniu na gaz.

Ma Pan Lamborghini warte 1,5 miliona złotych, Mercedesa klasy S, imponującego Hummera, na zwycięstwach w zawodach zarabia Pan duże pieniądze. I liczy Pan oszczędności z tankowania gazu?
Ci, którzy uważają, że gaz jest dla biednych, to snoby. Przecież jeżeli nie ma różnicy w jeździe, a założenie instalacji nie wpływa źle na silnik, to czemu tego nie zrobić? Jeżdżę na gaz, bo potrafię liczyć. Przy spokojnej jeździe na benzynie Hummer spala 30 litrów na „stówę”, a to około 140 złotych. Gazu pali nieco ponad 30 litrów, więc za tę samą trasę płacę prawie o połowę mniej. Rachunek jest prosty. Nieważne, czy to Hummer, czy inne auto.

Duży człowiek i duży samochód - Pudzian i Hummerfot. gazeo.plHummer H2 - środek transportu i narzędzie treningowe

I nikt się nie dziwi, że z wypasionego Hummera wysiada duży Pudzian i prosi o zatankowanie gazu?
Najbardziej dziwią się tabloidy. Czytałem taką sensację, że Pudzian ma Hummera na gaz i jak to możliwe. Ale myślę, że to ci ludzie mają kompleksy, nie ja. Czy ja komuś zaglądam w kieszeń i patrzę na przykład, czemu zamiast koniaku za 250 złotych kupuje wódkę za 30? Nie widzę powodu, żeby ktoś decydował za mnie, ile mam zapłacić za paliwo.To moja sprawa, bo to mnie zostają pieniądze w kieszeni. Zwykli ludzie nie robią z tego sensacji. Czasem tylko na stacji obsługa ma problem ze zlokalizowaniem wlewu gazu. Mówię, że jest z lewej strony pod zderzakiem i tyle.

Poczuł Pan po założeniu gazu jakąś różnicę w jeździe?
Żadnej. Tylko w kieszeni poczułem różnicę na lepsze. Nie robiłem specjalnych badań na ewentualny spadek mocy, bo osiągi Hummera na trasie są takie same, jak na benzynie, więc tak naprawdę po co sprawdzać? Na benzynie jechał bez problemu 170 km/h i na gazie też, więc czego ja mam szukać? Nawet jeśli troszeczkę wolniej się rozpędza, to mu wybaczam. Przecież nie jest autem wyścigowym, żeby się zastanawiać, czy ma sekundę czy półtorej sekundy gorszy czas do setki.

Przeciwnicy gazu zarzucają mu, że nie najlepiej wpływa na silnik.
Bzdura. Kiedyś, za młodych lat, miałem „dużego Fiata” na gaz. Zrobił ze sto tysięcy kilometrów i nic mu się nie działo. Nie zauważyłem też, żeby Hummerowi szybciej zużywał się silnik. Ale staram się wybierać stacje, na których gaz jest czysty. Na podrzędnych stacjach często gaz jest mocno zanieczyszczony i po kilku tankowaniach zapychają się filtry. Na własne oczy widziałem, bo kiedyś sam je wyjmowałem.

Lubi Pan samochody?
Nie przyzwyczajam się do maszyn - dla mnie auto ma być wygodne i się nie psuć. Traktuję je jak środek transportu, czasem jak zabawkę. We wczesnej młodości dobierałem samochody w myśl stwierdzenia „Jak się nie ma, co się lubi…”. I lubiłem, co miałem. Jeździłem „dużym Fiatem” i Polonezami. A w wieku 17 lat miałem na przykład Malucha i bardzo dobrze to wspominam. Uprzedzam pytanie - mieściłem się do niego. Byłem wtedy trochę mniejszy, niż teraz, ale powiem szczerze, że nawet dziś wolałbym jeździć Maluchem, niż chodzić pieszo.

Po Maluchach i Polonezach zakup pierwszego luksusowego Mercedesa był dla Pana szokiem?
Pewnie byłbym zszokowany, gdybym nagle wygrał w Totolotka i poszedł do salonu kupić jakiś super wóz. Ale nie wygrałem, tylko przez lata ciężko pracowałem, żeby zarobić na porządne auto. Własnymi rękami i dosłownie w pocie czoła. Żeby na tego pierwszego Mercedesa zarobić, musiałem na plecach wydźwigać mistrzostwo świata i leżeć czasami na ziemi.

Na drodze siła się przydaje?
Pewnie, na przykład przy zmianie koła, bo gumy łapię nieczęsto, więc śruby są zwykle zapieczone. Zdarzało mi się też wypychać auta z rowu. Były też inne przypadki, kiedy korzystałem na drodze z siły. A jakie - to niech już się każdy sam domyśli…

Silnik Hummera H2 Mariusza Pudzianowskiegofot. gazeo.plTaki silnik lubi "wypić", więc lepiej, żeby pił LPG

Oprócz Hummera ma Pan w garażu inne auta na gaz?
Nie. Miałem kiedyś Mercedesa i przerobiłem go na gaz, ale mu nie służył. Silnik jest tak skonstruowany i inne podzespoły, że mu gaz nie smakuje i tyle. Chociaż to akurat mogło się przez lata zmienić. Słyszałem, że teraz także Mercedesy z sukcesami przerabiają. Za to wiem, że w Jeepach gaz się sprawdza świetnie. W autach z dużymi silnikami na instalację nie decydują się więc chyba tylko ci, którzy nie umieją liczyć. Przy pojemności pięciu litrów strat mocy nawet się nie czuje. 90 procent moich znajomych z terenówkami już się dało przekonać. To coraz popularniejsze. Nawet na Allegro w ogłoszeniach zauważyłem, że ciągle pojawia się hasło: „Jeep - gaz”. Każdy normalny człowiek wie, że gaz się opłaca.

Można uznać Pana za gorącego zwolennika gazu?. Nie tyle gazu, ile oszczędności po prostu. Nie jestem rozrzutny. Skoro warunki samochodu pozwalają na założenie gazu i nie ma żadnych komplikacji, to dlaczego tego nie zrobić? Chyba że ktoś rzadko z auta korzysta, wtedy mu się to nie kalkuluje. Ja jeżdżę sporo - Hummerem zrobiłem 60 tysięcy km. A na każdych stu kilometrach mam 70 złotych oszczędności.. We wcześniejszych autach na gaz też o oszczędzanie …
 

Dalsza część artykułu na następnej stronie. Zachęcam do przeczytania.
Pozostało: 50%



Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

AUW
źródło: informacja własna



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.