11.11.2008

Polak mądry po szkodzie

Pierwszą instalację gazową zamontowałem w swoim Polonezie 1,5 w 1992 roku. Właściwie był to początek autogazu w Polsce. Zakładów montażu było kilka, a tankowanie odbywało się głównie w gazowniach i to zawsze do pełna bez względu na ilość gazu w zbiorniku.
REKLAMA
Ile zaoszczędzisz na LPG?©iStockphoto.com Ile zaoszczędzisz na LPG?

Autogaz był w powijakach. Nie było dystrybutorów z licznikami litrów, więc płaciło się za ilość maksymalną jaka wchodziła do zbiornika wg informacji umieszczonej na tabliczce znamionowej zbiornika.

W latach 90. studiowałem i pamiętam, że jednym z moich największych problemów był permanentny brak kasy na paliwo. Polonez palił dużo, „żebrak” świecił się często a tankowania po kilkanaście litrów było męczące.
Na giełdzie samochodowej zobaczyłem pierwszy raz samochód na gaz. Ogromna, czerwona butla w bagażniku z kosmicznie wyglądającymi rurami jakby od dużego odkurzacza robiły wrażenie. Jeszcze większe wrażenie robiła myśl jazdy o 50% taniej. Połowa kosztów w kieszeni czy, jak kto woli, dwa razy tyle do przejechania, co w tamtym czasie było dla mnie bardziej przekonujące. Po kilku tygodniach przemyśleń i rozpoznania miejsc tankowania zapisałem się na montaż. Czas oczekiwania, 3 tygodnie, dodatkowo potwierdzał słuszność mojej decyzji.
Dziś jeżdżę kolejnym samochodem i oczywiście z instalacją LPG. Od lat z uwagą i nie ukrywanym zdziwieniem obserwuję kierowców, tych przyszłych i niedoszłych użytkowników LPG. W latach 90. ceny benzyny wahały się na poziomie 90 groszy, a gazu na poziomie 45, co dawało różnicę ok. 50%. Ceny paliw zmieniały się systematycznie, przy różnicy oscylującej w przedziale 40-60%. Różnica procentowa pozostawała niezmienna, ale za to systematycznie rosły oszczędności. Dawno temu było to ok. 45 groszy na litrze, a dziś jest to ok. 2 złotych! Oczywiście ceny systemów LPG również ulegały zmianie, ale dziś czas zwrotu zamontowanej instalacji jest najkrótszy w historii. Czyżby warsztaty autogazu przeżywały boom? Nie do końca.

Okazuje się bowiem, że Polacy nie potrafią liczyć i oszczędzać, a gdy tylko mają parę złotych w kieszeni czy łatwy kredyt w zasięgu ręki, rzucają się w wir zakupów. W latach 90., kiedy drobna przedsiębiorczość dopiero raczkowała, a każda złotówka była na wagę złota, 50% oszczędności (przy 0,45 zł na litrze) było warte zagracania sobie bagażnika wielką, czerwoną butlą, a tankowanie na 2 stacjach w mieście do piętnastej nie było problemem. Był to też okres, kiedy nie było za specjalnie gdzie wydawać pieniędzy i nikt nawet nie przypuszczał, że będzie tyle supermarketów i innych atrakcji.

Doskonale pamiętam miny zadowolonych kierowców, którzy cieszyli się z uzyskiwanych oszczędności i wymieniali dane o kolejnych stacjach na terenie miasta czy kraju.
Dziś stacji pełno, zakładów montażu także pod dostatkiem, ale 50% oszczędności nie robi już takiego wrażenia. Czemu?

Lepsza sytuacja materialna, karty debetowe i kredytowe, łatwy dostęp do gotówki spowodowały, że ludzie zaczęli wydawać często więcej niż powinni a „jakieś tam” 50% oszczędności przestało wielu cieszyć.
Dziwne to, ale niestety Polacy nie mają wrodzonej skłonności do oszczędzania. Robią to, jeśli muszą, a gdy jest tylko troszkę lepiej, od razu „szastają kasą” w iście polskim stylu. Od lat dziwi mnie także szaleńczy pęd kierowców do punktów montażu zawsze wtedy, kiedy benzyna drastycznie drożeje i kompletny brak zainteresowania autogazem, kiedy na powrót spada lub gdy ktoś choćby wspomni o akcyzie. To naprawdę zaskakujące. Brak umiejętności kalkulowania wydatków w dłuższym czasie jest wręcz przerażający. Prawdziwe oszczędzanie wymaga czasu, a szczególnie, gdy ceny paliw ulegają w ciągu roku sezonowym zmianom. Niby wszyscy o tym wiedzą, a jednak największy ruch w warsztatach autogazu jest zawsze na wiosnę kiedy różnica w cenie paliw jest największa.

Nie ma mody na oszczędzanie i nie ma też mody na ekologiczny styl życia. Dziś liczy się nowy LCD czy nowy model komórki. Dziwne jest to tym bardziej, że samochodem jeździ się często i dużo. Jest to koszt, który ponosimy codziennie i jednocześnie możemy faktycznie codziennie oszczędzać. Przy łatwym i tanim kredycie w punkcie montażu, nawet nie musimy angażować własnych środków, a raty możemy płacić z uzyskiwanych oszczędności. Wystarczy policzyć i zdecydować się. Tak niewiele, a dla wielu tak dużo. A oszczędności mogą być naprawdę imponujące i łatwo to można sprawdzić korzystając z kalkulatorów dostępnych na stronach zakładów montażu. Warto także skorzystać z promocyjnych cen usług w okresie jesienno-zimowym. Ruch w warsztatach jest mniejszy i można bez kolejki za znacznie lepszą ceną zamontować instalację. Znam wiele osób, które długo zwlekały z decyzją o montażu instalacji gazowej, często robiły to dopiero w kolejnym swoim aucie i z przerażeniem stwierdzały, że gdyby zamontowały gaz dawno temu, zaoszczędziłyby do tej pory małą fortunę…



Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Zbigniew Samecki
źródło: informacja własna



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.