Zamknij
Następne zdjęcie
Cała galeria
1 z 4
fot. właściciel samochodu / W tym Maluchu najbardziej niezwykły nie jest wcale kolor lakieru - widzicie zawór tankowania wystający spod zderzaka? poprzednie następne
12.06.2017

Fiat 126p LPG - chcieć znaczy móc

Fiat 126p LPG - chcieć znaczy móc fot. właściciel samochodu

Konwersja samochodu z silnikiem chłodzonym powietrzem, do tego zamontowanym z tyłu, nie należy do przedsięwzięć najprostszych ani najbardziej zgodnych z literą prawa. Lecz jak czegoś nie wolno, ale się bardzo chce, to można.
REKLAMA
Reduktor LPG w komorze silnika Fiata 126pfot. właściciel samochoduKto powiedział, że reduktor musi być ogrzewany wodą? Grunt, żeby w ogóle był ogrzewany

Największym wyzwaniem jest pozyskanie ciepła niezbędnego do odparowania LPG w reduktorze – wobec braku cieczy chłodzącej należy odebrać energię w inny sposób, zazwyczaj za pomocą jakiegoś rodzaju wymiennika, montowanego np. na kolektorze wydechowym. W widocznym tu Fiacie 126p poradzono sobie inaczej, stosując nadmuch ciepłego powietrza wprost z otwartego do maksimum możliwości termostatu. Wygląda na to, że skoro można chłodzić powietrzem, można nim również grzać.

Rozwiązanie kwestii odparowania LPG to jedno, umiejscowienie zbiornika gazu to drugie. O ile np. w Volkswagenie Transporterze T2 można wykorzystać część przestrzeni ładunkowej (zwłaszcza że jest tam sekcja z podwójną podłogą, która aż prosi się o wykorzystanie), o tyle w Maluchu pozostają dwie opcje: kabina lub bagażnik (z przodu). Polskie przepisy nie pozwalają umieścić zbiornika w żadnej z tych przestrzeni, ale chęć posiadania Fiacika na LPG w tym przypadku wzięła górę nad nieżyciowym prawem.

Skoro zbiornik jest z przodu, to i logiczne jest umieszczenie zaworu tankowania tamże – znalazł się on pod przednią tablicą rejestracyjną. Jak widać na załączonym zdjęciu, widok auta z tak zamontowanym zaworem jest dosyć osobliwy, ale z drugiej strony, widok każdego Fiata 126p tankującego autogaz byłby równie osobliwy, nawet gdyby był to Bis z silnikiem chłodzonym cieczą i bagażnikiem w tylnej części nadwozia.

Pomijając osobliwości wynikające z konstrukcji samochodu, mamy do czynienia z montażem jak każdy inny – przełącznik rodzaju zasilania jest na desce rozdzielczej, po lewo od tablicy przyrządów. Interesująco przedstawia się natomiast kwestia zużycia paliwa, bowiem o ile na benzynie „kaszlak” potrzebował 8 l/100 km, po przełączeniu na zasilanie LPG przechodzi w tryb wstrzemięźliwy i zadowala się 6 l/100 km. Może to kwestia regulacji wydajności reduktora, ale skoro silnik nie protestuje, po co być świętszym od papieża?

Maluch na LPG jest trochę na bakier z prawem, ale biorąc pod uwagę wyniki przeprowadzonego przez nas testu zderzeniowego z udziałem samochodów napędzanych autogazem, możemy uznać go za niegroźne dziwactwo. Dajemy za to „lajka” za pomysłowość w zakresie rozwiązań technicznych – nadmuch na reduktor podoba nam się szczególnie, choć wlew LPG pod przednim zderzakiem to również mocny „typ na top”. Życzymy dużych oszczędności i mało wnikliwych diagnostów podczas corocznych przeglądów. I na koniec refleksja: zbiornik gazu z przodu ma pewnie tę zaletę, że poprawia rozkład masy i nie trzeba wozić trylinki w bagażniku...


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: właściciel samochodu



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.