REKLAMA
08.12.2009

POPiHN apeluje

Przedstawiamy stanowisko Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego w sprawie bezpiecznej lokalizacji wlewów do instalacji LPG w pojazdach samochodowych.

REKLAMA
logoPOPiHNlogo


Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego zwróciła się z apelem do organizacji zrzeszających producentów i importerów pojazdów samochodowych oraz warsztaty montujące instalacje LPG o montowanie wlewów do instalacji autogazu w bezpiecznych miejscach. Uważamy, że wlew instalacji autogazu należy umiejscowić w pobliżu istniejącego wlewu do tankowania benzyny, bądź też innym miejscu nadwozia, powyżej zderzaków - tak, by był widoczny oraz możliwe było tankowanie w pozycji stojącej.

Obecnie wlewy montowane są często w trudnodostępnych, słabo widocznych miejscach. Utrudnia to właściwe, bezpieczne podpięcie pistoletu nalewowego do wlewu. Ponadto umiejscowienie wlewów w miejscach trudnodostępnych, takich jak podwozie czy też zderzaki pojazdów, wiąże się z koniecznością klękania, kładzenia się na ziemi, a nawet wczołgiwania pod pojazd w celu zlokalizowania wlewu i podłączenia pistoletu do tankowania. Przy niekorzystnych warunkach atmosferycznych pracownik wykonuje takie czynności w śniegu lub błocie, a zatem na mokrej i zimnej nawierzchni.

wlew w zderzakugazeo.plwlew w zderzaku


W przeważającej większości o zamontowaniu wlewu w trudnodostępnym miejscu (np. w zderzaku czy też podwoziu samochodu) decydują przesłanki zupełnie niezwiązane z kwestiami bezpieczeństwa czy też poprawy funkcjonalności danego pojazdu. Z reguły chodzi o względy estetyczne lub też chęć ukrycia faktu, iż dany pojazd zasilany jest autogazem.

Takie umiejscowienie wlewu utrudnia tankowanie nie tylko pracownikom stacji benzynowych, ale też samym właścicielom pojazdów, którzy podczas wyjazdów za granicę zmuszeni są do samodzielnego tankowania swych samochodów, gdyż poza granicami Polski powszechnie praktykowana jest samoobsługa LPG. W niektórych krajach, np. w Niemczech, jest ona dopuszczona również na stacjach bezobsługowych. Wówczas, przy braku doświadczenia kierowcy w samodzielnym tankowaniu, obcojęzycznych instrukcjach obsługi, innym niż w Polsce typie pistoletu oraz trudno dostępnym wlewie do baku, kierowca taki narażony jest na zwiększone ryzyko poparzenia gazem.

Mając świadomość szkodliwych skutków dla zdrowia i warunków pracy, wynikających ze zjawiska instalowania końcówek wlewów do instalacji LPG w trudnodostępnych miejscach w pojazdach samochodowych, Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego zwróciła się też do instytucji państwowych, takich jak Ministerstwo Infrastruktury i Państwowa Inspekcja Pracy o zwrócenie uwagi na ten problem i podjęcie konkretnych działań w kierunku odpowiedniego zmodyfikowania przepisów prawa.



Komentarz redakcji Gazeo.pl:

O ile sam postulat POPiHN uważamy za słuszny - bo w końcu ułatwianie sobie życia leży w ludzkiej naturze i nie widzimy w tym niczego złego - chcielibyśmy ze swojej strony zgłosić kilka uwag.

Na pewno wlewy podwieszane, montowane pod samochodem, są nadzwyczaj niewygodne dla pracowników stacji (oraz kierowców, jeżeli mają okazję tankować samodzielnie, póki co za granicą), ale należy pamiętać, że wiele osób życzy sobie, by znajdowały się one właśnie w takim miejscu. Choć zabrzmi to nieco absurdalnie, niektórzy lubią oszczędzać, ale wstydzą się tym chwalić, dlatego chcą, by złącze zostało skutecznie ukryte - im głębiej, tym lepiej. Kiedy samoobsługa stanie się w Polsce faktem, z pewnością wlewy pod podwoziem wyraźnie stracą na popularności. Póki kierowców ktoś wyręcza, „cichociemne” umieszczenie korka może im być na rękę, ale z pewnością nie zechcą sami wczołgiwać się pod swoje auta. Po raz kolejny okazuje się więc, że do zmian najlepiej skłania „niewidzialna ręka rynku”, a nie dekrety i apele.

Druga sprawa to techniczna możliwość wygodnego umiejscowienia zaworu, np. pod klapką wlewu benzyny. Takie rozwiązanie, choć z pozoru optymalne, okazuje się nieraz niewykonalne, a poza tym jest niepozbawione pewnych wad. Przede wszystkim układ taki - ze względu na bardzo ograniczone miejsce przy wlewie benzyny - wymaga w wielu przypadkach wożenia w samochodzie wkręcanej w zawór redukcji, która szybko „nasiąka” nieprzyjemnym zapachem nawaniacza dodawanego do paliwa. Przykra woń zostaje na rękach po każdym uzupełnieniu zbiornika, a także roznosi się we wnętrzu auta, pogarszając komfort podróżowania (zwłaszcza u pasażerów płci pięknej). Ponadto, podczas wykręcania „przejściówki” można doznać niewielkich odmrożeń, jak podczas odłączania pistoletu od stałego gniazda. Trzeba uważać!

Jeszcze innym wyjściem - popularnym w Belgii i Holandii - jest montaż zaworu w błotniku, mniej więcej na wysokości klapki wlewu benzyny. Tutaj przeszkodą może okazać się korozja elementów blaszanych, które trzeba „przedziurawić”, aby wykonać całą operację. Otwór, w którym ma znaleźć się wlew LPG, trudno zabezpieczyć do poziomu fabrycznej trwałości, przez co jest wyjątkowo narażony na szybkie „kwitnienie”. Poza tym metal podczas wiercenia nagrzewa się, co dodatkowo powoduje osłabienie struktury materiału. Panaceum może być wycinanie prasą (bez podnoszenia temperatury), jednak odporność na utlenianie pozostaje kłopotliwa. Pojawia się także kwestia odpowiedniej wentylacji połączenia zawór-rurka miedziana, który właściwie nie występuje w przypadku wlewu zamontowanego niżej. To przede wszystkim z powodu problemów z blacharką „korki” znajdują się w wykonanych z tworzywa zderzakach lub pod samochodami. My popieramy montaż w elementach plastikowych poniżej zasadniczego nadwozia, ponieważ zapewnia to rozsądny kompromis między wygodą użytkowania (schylenie się to przecież nieprzesadnie wymagająca gimnastyka), bezpieczeństwem (odpowiedni przewiew) a ingerencją w konstrukcję samochodu.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

gazeo.pl, POPiHN
źródło: POPiHN



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.