17.06.2011

Eco Driving - technika i taktyka


REKLAMA
aopatrzyć się w dobry odmrażacz niż tracić paliwo i patrzeć, jak bezpowrotnie ulatuje w przestrzeń przez rurę z tyłu auta. Współczesne oleje silnikowe zapewniają właściwy poziom smarowania zaraz po uruchomieniu, a więc czekanie to zwykłe marnotrawstwo.
 
7. Gaś silnik na postojach dłuższych niż 30 s.
Wprawdzie, jak powiedzieliśmy, ponowny rozruch kosztuje tyle, co 10, a nie 30 s pracy silnika, ale trzeba wziąć pod uwagę także osprzęt jednostki napędowej. Żywotność takich elementów jak rozrusznik czy alternator sprawia, że dopiero po półminutowym postoju zatrzymanie pracy motoru zaczyna mieć ekonomiczne uzasadnienie. Nie znaczy to wcale, że mamy czekać np. na ruchliwym skrzyżowaniu z rzadkimi zmianami świateł lub na przejeździe kolejowym 30 s i dopiero unieruchamiać silnik. Trzeba być przewidującym lub dobrze znać daną sytuację - jeżeli wiemy lub spodziewamy się, że postoimy dłużej (w przypadku przejazdów to pewniak), od razu przekręćmy kluczyk w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara i włączmy sobie jedynkę - „na zaś”. Później wystarczy tylko ponowny start (z wciśniętym sprzęgłem) i od razu można kontynuować jazdę.
Pięciu wspaniałych - ci faceci naprawdę wiedzą, jak oszczędzać samochód i paliwo. I chętnie o tym opowiadająGazeo.plPięciu wspaniałych - ci faceci naprawdę wiedzą, jak oszczędzać samochód i paliwo. I chętnie o tym opowiadają

8. Wyłączaj zbędne odbiorniki prądu i nie nadużywaj klimatyzacji.
Nie rezygnujmy z radia, skoro słuchanie go uprzyjemnia jazdę, ale dlaczego nie zastąpić działającej „klimy” nawiewem lub uchylonymi szybami? Choć z punktu widzenia aerodynamiki okna w samochodzie powinny pozostawać w czasie jazdy zamknięte, niewielkie uchylenie szyb po obu stronach, by wywołać naturalny przewiew, przy miejskich prędkościach na pewno nie zaszkodzi, a przynajmniej odciążymy silnik z obowiązku napędzania dmuchawy czy kompresora klimatyzacji. Przy okazji, wtłoczymy do wnętrza mniej cudzych spalin niż uchylając szyby. Warto też pamiętać, żeby z klimatyzacji korzystać doraźnie - gdy się schłodzimy, wyłączyć, ewentualnie potem uruchomić ponownie. No i unikać paradoksów w stylu podgrzewania lusterek, kiedy nie pada czy jednoczesnego używania „chłodziarki” i podgrzewanych foteli. Niby oczywiste, ale się zdarza.

9. Przewiduj sytuację na drodze - nie przyspieszaj i nie hamuj bez potrzeby.
Oto największy szkopuł jazdy w stylu eko - taktyka i strategia w ruchu drogowym. Jeżeli nie popracujemy nad płynnością ruchu, wszystko powyższe możemy wsadzić sobie w buty, to będziemy wyżsi! Nic tak nie marnuje paliwa, jak niepotrzebne rozpędzanie i gwałtowne hamowanie (bo po nim znowu trzeba ruszać i przyspieszać, generując w ten sposób straty). Widząc z daleka długo świecące się zielone światło, nie starajmy się za wszelką cenę, bo i tak pewnie nie zdążymy. Lepiej odpuścić i spokojnie się dotoczyć. Jeżeli jesteśmy dostatecznie daleko, może doczekamy kolejnego zielonego będąc nadal w ruchu, co zminimalizuje ilość energii potrzebnej do odzyskania wytraconej prędkości. Słowem, trzeba „sięgać tam, gdzie wzrok nie sięga” i nie jeździć w stylu „zerojedynkowym”, czyli albo w ogóle bez gazu albo od razu z gazem w podłodze. Równomierne wciskanie pedału przyspiesznika da znacznie lepsze efekty przy kasie na stacji paliw, a do tego oszczędzi nam stresu wynikającego ze ścigania się z sygnalizatorem na skrzyżowaniu.

Podawane wartości i liczby naprawdę dawały do myśleniaGazeo.plPodawane wartości i liczby naprawdę dawały do myślenia

10. Unikaj zbędnego obciążenia.
Narty przez całe lato? Bagażnik na rowery zimą? Skrzynia kluczy w bagażniku samochodu, który naprawia się bardziej komputerem podłączanym do sterownika elektronicznego niż narzędziami ręcznymi? Różne rzeczy można wozić ze sobą, będąc jednocześnie święcie przekonanym o ich absolutnej niezbędności, ale warto przy tym wiedzieć, że każde 20 kg zbędnego balastu to ok. 0,1 l/100 km zużytego paliwa więcej. Domorosłym fanom tuningu radzimy natomiast nie przesadzać ze spoilerami, bo w mieście potężna siła docisku aerodynamicznego do nawierzchni na nic się nie przyda, a jedyny docisk będzie wynikał ze zwiększonej masy.

11. Ograniczaj opory aerodynamiczne i toczenia, dbaj o właściwe ciśnienie w oponach.
Choć wygląda niewinnie, poprzeczka pomiędzy relingami dachowymi (sama, bez bagażu) zwiększa spalanie o kolejne 10-15%. Po nałożeniu boksu jest jeszcze gorzej, więc niech chociaż będzie używany, a nie wożony na pusto. 3 rowery na dachu powodują wzrost apetytu auta, w dodatku łatwo je ukraść, zatem jeżeli tylko jest możliwość spakowania ich do środka auta, warto to zrobić. Kolejna rzecz to opony - ciśnienie za niskie o 25% w stosunku do zalecanego przez producenta sprawia, że „laczki” zużyją się dwukrotnie szybciej niż przewidziała firma oponiarska. Przy okazji zmiany ogumienia warto rozejrzeć się za modelami o zmniejszonych oporach toczenia - są one dziś tak samo bezpieczne jak inne, a przyczyniają się do poprawy ekonomiczności auta. Warto przemyśleć taki zakup, zwłaszcza jeżeli ma się świadomość, że przy prędkościach autostradowych połowa mocy silnika pożytkowana jest na pokonanie oporów toczenia. Tutaj też kłania się, wspominane już przez nas wcześniej, zamykanie okien - powyżej 80 km/h opory powietrza stają się na tyle istotne, że należy robić wszystko, by nie zaburzać opływu wiatru wokół nadwozia. Wtedy można uchylić nawiew lub, podczas upału, uruchomić klimatyzację.

Dlaczego nie warto jeździć eko? Trudno powiedzieć...Gazeo.plDlaczego nie warto jeździć eko? Trudno powiedzieć...

12. Dbaj o właściwy stan techniczny auta.
Tu nie ma żadnych złotych zasad ani górnolotnych sloganów. Po prostu sprawny samochód pali mniej, bo w jego układzie napędowym powstają mniejsze opory tarcia, a brak luzów w zawieszeniu i napędzie sprawiają, że moc nie jest tracona bez potrzeby. Prawidłowa zbieżność kół utrzymuje zużycie opon w ryzach i redukuje opory toczenia. Przy okazji zadbamy o bezpieczeństwo własne i innych, a to jest ważniejsze niż oszczędności i gramy dwutlenku węgla.

13. Planuj podróż i nie jeździj bez potrzeby.
Autostrada jest wygodna, ale jeżeli mamy dostępną równoległą trasę, gdzie ruch także odbywa się płynnie i komfortowo, ale przy niższych prędkościach, może warto się zastanowić? Jaką drogą by nie jechać, uzyskanie w Polsce średniej prędkości powyżej 60-70 km/h między miastami graniczy z cudem, więc jeżeli się nie spieszymy, dlaczego nie nadłożyć trochę czasu, uzyskując w zamian kilka litrów zaoszczędzonego paliwa? Powyżej 120 km/h opór powietrza drastycznie rośnie, a wraz z nim zużycie paliwa. Czasem dobrze jest też zaplanować moment wyjazdu - gdy wiadomo, że dana arteria korkuje się w konkretnych godzinach, można wyjechać wcześniej i ubiec wszystkich. Stracimy mniej nerwów i mniej jakże cennego źródła energii dla silnika. Trzeba też uświadomić sobie, że są i inne środki transportu niż samochód i nie wszędzie jest sens pchać się własnymi czterema kółkami, kiedy za podobną cenę, a bez stresu i szybciej dojedzie się pociągiem, komunikacją miejską lub rowerem. Jazda w stylu eko to przecież nie tylko obniżanie zużycia paliwa, ale też rezygnacja z samochodu zawsze wtedy, kiedy się da. Radzimy też unikać krótkich przebiegów, poniżej 4 km od startu do zatrzymania - więcej stracimy na rozruch i rozgrzewkę silnika niż zyskamy jadąc autem.

Instruktor notuje swoje uwagi na specjalnym formularzu i na tej podstawie wydaje werdyktGazeo.plInstruktor notuje swoje uwagi na specjalnym formularzu i na tej podstawie wydaje werdykt

Suplement: bezpieczeństwo przede wszystkim.
Bycie eko-kierowcą jest coraz lepiej postrzegane (po prostu cool!), ale za żadne skarby nie wolno poświęcać bezpieczeństwa swojego i innych użytkowników dróg, żeby tylko trochę zaoszczędzić. Utrzymywanie auta w ruchu to nie usprawiedliwienie dla ignorowania znaku „stop” albo przejeżdżania po pasach między przechodzącymi przez nie pieszymi. W obliczu zagrożenia zapominamy o ratowaniu lodowców i własnych złotówek i staramy się przede wszystkim zapobiec tragedii. Amen.

Z łyka teorii zrobiła się cysterna, ale trzeba dobrze poznać podstawy, by umiejętnie stosować je w praktyce. Naładowani wiedzą po uszy wsiadamy do szkoleniowego Roomstera z benzynowym silnikiem 1,4 MPI o mocy 85 KM. Na fotelu pasażera zasiada instruktor, pan Zbyszek - przemiły facet. Uzbrojony jest w specjalne formularze do notowania dobrych i złych odruchów oraz efektów przyswajania wiedzy. Na początek robimy kilka okrążeń po centrum Warszawy w ramach tzw. testu nawyków. Chodzi o pokazanie, jak jeździ się na co dzień, ale nie jest to łatwe, gdy obok siedzi człowiek doświadczony w oszczędnym prowadzeniu samochodu, ponieważ mimowolnie próbuje się jechać jak najłagodniej. Kończymy i oto werdykt: dobra dynamika, duży plus za częste hamowanie silnikiem, ale z drugiej strony „krótkowzroczność” (taktyka do poprawy, żeby nie rozpędzać się i nie zatrzymywać niepotrzebnie), za późne przełączanie biegów i czasami zbyt wczesne wyrzucanie na luz.

Wynik 9,7 l/100 km jest do przyjęcia, ale można sporo poprawić. Jedziemy na drugą próbę - tym razem instruktor podpowiada, co robić: gdzie już nie przyspieszać, kiedy zmienić bieg (50 km/h na „piątce” naprawdę jest możliwe!), kiedy wyłączać silnik na światłach. Choć subiektywne wrażenie jest takie, że jedzie się wolniej, średnia prędkość przejazdu jednak wzrasta, niewątpliwie dzięki większej płynności ruchu, bez przyspieszania i hamowania co chwilę. Okazuje się, że po zastosowaniu się do wskazówek pana Zbyszka można zbić i tak już przyzwoite zużycie paliwa jeszcze o 2 l/100 km, do poziomu 7,7 l/100 km. To poprawa o ponad 20%! Eco driving naprawdę działa! Zadowolenie z siebie pełne, czas na kolejnego uczestnika. Ten to dopiero ma ciężką nogę - prowadząc „po swojemu”, zanotował 12,5 l/100 km. Podporządkowując się sugestiom specjalisty zaoszczędził ponad 3 l/100 km, ale nawet teraz jest niewiele lepszy niż piszący te słowa ze swoimi codziennymi nawykami. Można obrosnąć w piórka.

Autor i instruktor, czyli uczeń i mistrzGazeo.plAutor i instruktor, czyli uczeń i mistrz

Z powrotem w sali podsumowujemy wyniki i dzielimy się wrażeniami. Argumenty przemawiające na niekorzyść eko-jazdy zostają, jeden po drugim, obalone, ale trzeba przyznać, że poziomu adrenaliny sobie jeżdżący oszczędnie kierowca nie podnosi. Chyba że poprzez stałe kontrolowanie swoich, często nieekologicznych i nieekonomicznych, odruchów. Kiedy jednak wejdą nam w nawyk poprawne zachowania, będziemy jeździć bardziej zrelaksowani, bez niepotrzebnego pośpiechu, co doceni także nasz samochód, odwdzięczając się rzadszymi awariami. Demona prędkości oczywiście trzeba zostawić w szafie, ale żeby być eko-kierowcą, przede wszystkim trzeba tego chcieć.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu



Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Szkoła Auto



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.