REKLAMA
LPG
02.02.2015

Broń na LPG: dobry bajer - pół roboty

Przemysł filmowy używa niebywałej liczby trików i efektów specjalnych, by uzyskać wrażenie realizmu na ekranie. A nawet jeżeli to, co dzieje się na ekranie, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, niech przynajmniej cieszy oko. Dlatego właśnie zwykłe „ślepaki” nie wystarczają jako amunicja do filmowych pistoletów, karabinów, armat, dział i haubic. W sukurs przychodzi... oczywiście LPG!
REKLAMA
Transporter opancerzony z działkiem na LPGfot. Gun MartAutentyczny pojazd, identyczne z prawdziwymi mundury i tylko uzbrojenie na niby - w kabinie transportera jest akumulator oraz zbiorniki tlenu i LPG

Teoretycznie, najprościej byłoby wziąć prawdziwą broń palną i nabić ją ślepymi nabojami zamiast prawdziwych. W praktyce, w wysokobudżetowych hollywoodzkich produkcjach nie chodzi jednak o prostotę, tylko o widowiskowość (choćby miało to prowadzić do przemiany filmu historycznego w science-fiction). Dla odpowiedniego efektu lepiej więc skonstruować wierną replikę potrzebnej „flinty” i wyposażyć ją tak, by w pożądany przez reżysera sposób „dawała ognia” z lufy. Potem, w studiu, nagrywa się jeszcze właściwe odgłosy wystrzałów, ale to już osobna historia. Grunt, że rezultat wizualny osiągany jest dzięki LPG!

Aktorzy i członkowie grup rekonstrukcyjnych używają „gazowej” broni od lat. Najlepiej sprawdzają się działka o większym kalibrze, montowane na pojazdach i używane na wolnym powietrzu – to zapewnia możliwość ukrycia zbiorników LPG i tlenu o sensownych rozmiarach. Urządzenia działają zaś jak najprostsze silniki spalinowe, bowiem w lufie dochodzi do zapłonu dawkowanego odpowiednio paliwa gazowego przy użyciu samochodowej świecy iskrowej. Skoro tak, potrzebna jest jeszcze bateria jako źródło niezbędnego napięcia – również z tego powodu LPG lepiej sprawdza się w broni stacjonarnej niż przenośnej.

Karabin ręczny - replika na LPGfot. WTAC"Gazowy" karabin ręczny - tutaj bez podłączonego osprzętu

Nie ma jednak rzeczy niemożliwych – naboje z tlenem, akumulatory i kanisterki z gazem do karabinów ręcznych dają się ukrywać w spreparowanych magazynkach na amunicję (już wiadomo, czemu bohaterowie filmów akcji nigdy ich nie wymieniają!), plecakach albo chlebakach noszonych przez żołnierzy. Odgłosy wystrzałów ponoć bardzo przypominają te wydawane przez prawdziwą broń palną (co ma prawdopodobnie większe znaczenie dla grup rekonstrukcyjnych niż filmowców, którzy i tak nakładają dźwięk w studiu, w procesie postprodukcji), ale na tym podobieństwa się kończą – gazowe repliki nie strzelają żadnymi pociskami, bo ich konstruktorzy nie dają im takiej możliwości. W ten sposób kręcenie filmu czy odgrywanie np. potyczki partyzantów z regularnym wojskiem nie wymaga uzyskiwania pozwoleń na posiadanie broni ostrej. Poza tym, zbiorniczki z LPG są tańsze niż „ślepaki” i nie ma ryzyka, że ktoś nabije broń niewłaściwą amunicją i dojdzie do tragedii.

Wojskowy Jeep z działkami na LPGfot. WTACPoważny wygląd, udawane działka - tak się robi filmy!

Wniosek jest prosty: propan-butan sprawdza się na każdym polu, na którym znajduje zastosowanie. Analogie między gazowymi karabinami i samochodami nasuwają się same – tu i tu LPG przynosi oszczędności, tu i tu charakteryzuje się wysokim poziomem bezpieczeństwa użytkowania. Kiedy następnym razem zobaczycie gwiazdora filmu biegającego po ekranie z „giwerą”, miejcie świadomość, że niekoniecznie jest to rasowy pistolet. Równie dobrze może to być replika strzelająca gazem, w gruncie rzeczy nieszkodliwa jak mleko z miodem. To się nazywa magia kina czy jakoś tak...




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: WTAC, Gun Mart



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.