REKLAMA
27.08.2012

Benzyna czy LPG - prosta odpowiedź

Skoro nawet w Polsce są kierowcy nieprzekonani do oszczędzania na kosztach paliwa, nic dziwnego, że także w krajach, gdzie autogaz cieszy się mniejszą popularnością, należy dostarczać sceptykom argumentów przemawiających za konwersją. Brytyjski dziennikarz sprawdził „na własnej skórze”, kiedy zwróci się inwestycja w instalację.
REKLAMA
Avensis to stuprocentowa Toyota - nie uwodzi wyglądem, lecz walorami praktycznymifot. ToyotaAvensis II generacji to dziś obiekt pożądania na rynku wtórnym

Miles Brignall to przedstawiany już kiedyś przez nas publicysta dziennika The Guardian, zajmujący się ekonomią i zagadnieniami konsumenckimi. Tropi promocje, wyszukuje użyteczne kruczki prawne, ostrzega przed klauzulami zapisanymi w umowach małym druczkiem, radzi, pomaga i odpowiada. Ostatnio wziął na tapet kwestię adaptacji samochodu do zasilania o połowę tańszym LPG. Rok wcześniej zamontował w swojej Toyocie Avensis kombi z silnikiem 1,8 system popularnej na Wyspach holenderskiej firmy Prins i postanowił wstępnie ocenić, jaką część z zainwestowanej kwoty 2040 funtów już udało mu się odzyskać. Gdy pisaliśmy o jego przedsięwzięciu po raz pierwszy, mógł jedynie prognozować, teraz ma w rękach konkrety poprarte własnym doświadczeniem.

12 miesięcy i 16 tys. mil (ok. 26 tys. km) po konwersji (przy łącznym przebiegu 88 tys. mil) dziennikarz ocenił, że wydał na paliwo o 800 funtów mniej. Po odliczeniu kosztów związanych z obsługą instalacji (przegląd, serwis, uzupełnienie płynu lubryfikującego itp.) okazało się, że „na czysto” oszczędził 650 funtów. Problemy? Żadnych – auto spisuje się na medal i wygląda na to, że z takim samym zapałem jak dotychczas będzie jeździć najpierw przez kolejne dwa lata, póki poczyniony nakład się nie zwróci, a potem jeszcze dłużej, przysparzając szczęśliwemu właścicielowi realnych oszczędności. Tak naprawdę, Miles już od pierwszego przejechanego po konwersji jarda obserwuje, jak jego portfel chudnie w dwukrotnie wolniejszym tempie, ponieważ... nic za nią nie zapłacił! Nie dlatego, że z piskiem opon i w kominiarce na twarzy uciekł z warsztatu – po prostu operacji zmiany zasilania dokonano na mocy porozumienia z przedstawicielem Prins i firmą Autogas – dostawcą paliwa. Firmy te ufundowały system i montaż, pan Brignall go przetestuje i opisze. Niezły deal, nieprawdaż?

Bardzo niezły, jednak nasz bohater deklaruje (na bazie dotychczasowych doświadczeń), że zleciłby montaż systemu LPG w swoim samochodzie również za własne pieniądze. Tym bardziej, że w ciągu minionego roku na rynku pojawiły się tańsze instalacje, nawet marki Prins, której układ posłużył do adaptacji Toyoty Brignalla. Holendrzy wprowadzili do oferty prostszą odmianę swojego VSI pod nazwą Silverline (o czym zresztą także pisaliśmy) i teraz konwersja kosztuje nie 2000, a niespełna 1400 funtów, wliczając w to nowoczesny układ lubryfikacji gniazd zaworowych ValveCare z elektroniczną pompą dozującą środek ochronny do każdego cylindra osobno, w takiej samej ilości.

Dzięki LPG można cieszyć się dużym samochodem i nie cierpieć finansowofot. ToyotaSzczególnie poszukiwane jest pojemne kombi z bagażnikiem, w którym można mieszkać

Czas na garść liczb wyrażających kwestie eksploatacyjne. Tankowanie do pełna (9,6 galona, czyli ok. 44 l) kosztuje 32 funty, podczas gdy wlanie benzyny „pod korek” wiązałoby się z wydatkiem 70 funtów. Również dlatego, że zbiornik jest większy, bowiem relacja cen obu paliw wynosi 74 pensy za litr LPG wobec 1,36 funta/l benzyny. Biorąc pod uwagę nieco zwiększony apetyt silnika po przeróbce, koszt przejechania jednej mili na gazie to 12 pensów, na benzynie – 17 pensów. Jeden zbiornik (torus umieszczony we wnęce koła zapasowego) wystarcza na 290 mil (ponad 460 km) jazdy, co oznacza, że spalanie kształtuje się na poziomie 10,5 l/100 km. Jak na duże, rodzinne kombi – świetny rezultat.

Nie ma róży bez kolców, ale w tym wypadku kwiat jest dorodny, a kolce niewielkie i niezbyt kłujące. Po pierwsze, ceny LPG w Wielkiej Brytanii charakteryzują się sporym rozrzutem (65-83 p/l), nawet jeżeli stacje znajdują się w odległości kilku kilometrów od siebie (znamy to również z Polski...), po drugie zaś sieć punktów tankowania jest na razie umiarkowanie rozwinięta i czasem trzeba nadłożyć nieco drogi, by kupić tańsze paliwo. Jest jednak ono na tyle wyraźnie tańsze, że dla Milesa Brignalla nie stanowi to przeszkody. Oczywiście nawet sam dziennikarz nie spodziewa się raczej, że rodacy pójdą ochoczo w jego ślady i przypuszczą szturm na lokalne warsztaty montujące instalacje gazowe do samochodów (tak jak wszędzie, sceptyków wierzących w to, że zbiornik LPG to bomba wożona w bagażniku nie brakuje), ale warto odnotować fakt, że ktoś podejmuje się oswojenia emocji związanych z autogazem i przedstawia konkretne argumenty (za i przeciw) i skrupulatne wyliczenia, ostateczną decyzję pozostawiając czytelnikom. Miło wiedzieć, że w krajach o przeciętnie rozwiniętym rynku autogazu znajdują się ludzie, którym się chce.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: The Guardian, Lottie Brignall



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.