REKLAMA
16.02.2015

Czego Polak Niemcowi zazdrości?

Polska oferta samochodów z fabrycznymi bądź dedykowanymi instalacjami LPG jaka jest, wiemy (a jak nie wiemy, to możemy poczytać na gazeo.pl). A jak przedstawia się ta kwestia u naszych zachodnich sąsiadów? Powinniśmy zazdrościć czy też możemy patrzeć z góry?
REKLAMA

Trudno rozstrzygnąć ten dylemat jednoznacznie na korzyść którejś ze stron. Bądź co bądź, w polskich salonach oferuje się już całkiem pokaźną liczbę modeli, które od pierwszego kilometra mogą jeździć na przystępnym i ekologicznym autogazie zamiast na drogiej, uosabiającej wszelkie zło (z komunizmem i próchnicą zębową włącznie) benzynie. Za Odrą nie jest może oszałamiająco lepiej pod tym względem, jest po prostu... inaczej. To znaczy, że paleta aut na gaz w Polsce i Niemczech nie pokrywa się w pełni – oni mają niektóre takie, których nie mamy my i vice wersja, czy jakoś tak. Przyglądamy się więc dwu obrazkom i szukamy różnic.

Citroën C5fot. Citroën"C-piątka" to już nie młodzieniaszek, ale LPG podnosi jej atrakcyjność

Różnica pierwsza: Citroën
W Polsce nowej „cytryny” z instalacją gazową ze świecą szukać. Albo nawet z laserową pochodnią – wszystko jedno, bo takich samochodów (poza samotnym C-Elysée) nie ma i szlus. W Niemczech zaś wybór jest spory: Berlingo z silnikiem 1,6 w dwóch wersjach mocy (98 i 120 KM), C3 1,6 (120 KM), C3 Picasso 1,4 i 1,6 (odpowiednio, 95 i 120 KM), C4 1,4 i 1,6 (jw.) oraz rodzinny C5 (1,6, 120 KM). Wszystkie je wyposaża się w systemy LPG produkcji holenderskiej firmy GFI – czyżby w tym fakcie należało upatrywać ograniczenia polskiej oferty Citroëna do jednego tylko modelu na gaz? Chyba nie – gdyby polski importer chciał wprowadzić kolejne, zrobiłby to.

Różnica druga: Ford
U nas mówi się, że Ford... ma wrażliwą głowicę i nie najlepiej dogaduje się z LPG, a za miedzą, po tamtej stronie Odry, można sprawić sobie gazową Fiestę, takiegoż Focusa lub C-Maxa. Do tej pierwszej montuje się 92-konny silnik o pojemności 1,4 l, do dwóch pozostałych – 1,6 o mocy 117 KM. Potwierdza się stara zasada, że chcieć znaczy móc. I choć mogłoby się wydawać, że nie wszystko stracone, bo Fordy w Niemczech są „gazowane” na mocy porozumienia z BRC, co teoretycznie otwierałoby drogę do wdrożenia tych samych rozwiązań na polskim gruncie, jednak dni silników typu MPI pod maskami aut z błękitnym owalem na osłonie chłodnicy są policzone – ofensywa jednostek EcoBoost (z bezpośrednim wtryskiem paliwa) trwa i wprowadzanie na naszym rynku aut z wtryskiem konwencjonalnym może się po prostu już nie opłacać.

Hyundai Velosterfot. HyundaiW Polsce samochody na gaz to głównie różnej maści maluchy, w Niemczech można kupić także to sportowe coupé

Różnica trzecia: Hyundai
Tak, wiemy – u nas też są Hyundaie z dedykowanymi instalacjami LPG. Ale w Niemczech jest ich więcej. Do i10, i20, ix20 i i30 nasi zachodni sąsiedzi dorzucają jeszcze i40 (sedan i kombi, z silnikami 1,6 i 2,0 o mocy, odpowiednio, 135 i 178 KM), Velostera (1,6, 140 KM), ix35 1,6 (135 KM) i 2,0 (166 KM, także w wersji z napędem na obie osie) oraz większego SUV-a Santa Fe (2,4 l, 192 KM). To się nazywa wszechstronna oferta. Czekamy na skopiowanie z ziemi niemieckiej do Polski.

Różnica czwarta: Kia
Tu podobnie, jak w przypadku bratniego Hyundaia. Nad Wisłą oferta kończy się na cee'dzie kombi (obejmując również Picanto, Vengę i Rio), w Niemczech są jeszcze: Soul 1,6 (140 KM), Carens 1,6 (135 KM) i 2,0 (145 KM), Sportage 1,6 GDI (136 KM) i 2,0 (163 KM, także 4x4) oraz Sorento 2,4 (192 KM) w wersjach 4x2 i 4x4. Różnica w przypadku modeli obecnych na obydwu rynkach polega zaś na tym, że w Niemczech oferuje się szerszą paletę silników: Picanto może mieć silniki 1,0 lub 1,2, Rio – 1,2 lub 1,4, Venga i cee'd – 1,4 lub 1,6. Dostawcą zestawów montażowych jest Lovato.

Różnica piąta: Łada
Powiedzmy sobie szczerze: nic a nic nie zazdrościmy Niemcom, że mogą sobie kupić Ładę na gaz. Gdyby te auta były na wodę, może przedstawiałyby sobą jakąś wartość, ale w każdym innym przypadku obchodzą nas tyle, co kolor włosów prezydenta Azerbejdżanu. Z kronikarskiego obowiązku jednak wspomnijmy: za Odrą można stać się (szczęśliwym?) posiadaczem Granty z silnikiem 1,6 o mocy 87 KM lub Priory, również z jednostką 1,6, ale „podkręconą” do 98 KM. Systemy gazowe dostarcza Prins, co sprawia na nas wrażenie rzucania pereł przed wieprze, ale niech im będzie...

Mitsubishi Space Starfot. MitsubishiMoże i jest "gwiazdą przestrzeni", ale pod względem jakości i właściwości jezdnych przypomina ponoć auta z lat 90. Cóż, przynajmniej jest na gaz

Różnica szósta: Mitsubishi
W Polsce Mitsubishi na gaz przypomina ducha przechodzącego przez pasy na jezdni – pojawia się i znika. W Niemczech po prostu jest i chociaż auta z trzema diamentami na masce niespecjalnie chwytają za serce, oferta przedstawia się całkiem dorodnie. Mamy bowiem nowego Space Stara (malucha, który zastąpił Colta) w wersjach 1,0 i 1,2 (71/80 KM), ASX-a 1,6 (117 KM), Lancera (sedan i Sportback) 1,6 i 1,8 (117 i 140 KM) oraz Outlandera 2,0 (147 KM). Ten ostatni to chyba jedyne auto w gamie japońskiego producenta, na które warto dziś zwrócić uwagę, ale to już temat na inną opowieść. Ciekawostką jest marka instalowanych w Mitsubishi systemów: Zeicom.

Różnica siódma: Seat
Tu nie ma się nad czym rozwodzić – dzięki pozostawieniu w gamie Ibizy nieśmiertelnego silnika 1,6 o mocy 102 KM, model ten nadal można kupować w wersji LPG (z systemem Landi Renzo). Ciekawostka polega zaś na tym, że siostrzany Volkswagen Polo jest oferowany w wersji gazowej z mniejszym, 1,4-litrowym silnikiem.

Volkswagen T5 - rodzina modelifot. VolkswagenW Polsce w tej klasie rządzą diesle, bo muszą - nikt nie oferuje LPG jako alternatywy

Różnica ósma i ostatnia: Volkswagen
O Volkswagenie częściowo wspomnieliśmy już przy okazji Seata, ale doprecyzujmy: za Odrą można kupić 85-konne Polo 1,4 z instalacją fabryczną i jest to jedyny model osobowy po tym, jak z oferty Golfa (przy okazji zmiany generacji z szóstej na siódmą) ostatecznie usunięto silnik 1,6 MPI. Pozostały jeszcze Caddy 1,6 (102 KM) i rodzina T5 (Transporter/Caravelle/Multivan/Kombi), napędzana poczciwym silnikiem 2,0 MPI o zdecydowanie niewygórowanej jak na tę pojemność mocy 116 KM. Dni tej jednostki są z pewnością policzone, ale na razie niemieccy dealerzy przyjmują jeszcze zamówienia.

I to by było na tyle. Czy nasi zachodni sąsiedzi mają większy wybór niż my? Niekoniecznie – równie dobrze oni mogliby zazdrościć nam np. Lancii, Skody czy Alfy Romeo. Rzecz w tym, że u nich można kupić samochody, o których polscy importerzy mówią kategorycznie, że instalacji gazowych nie da się założyć i nie zanosi się, by mieli zmienić swoje podejście do tematu LPG. Gdyby scalić ofertę rynku niemieckiego z naszą, różnorodność mogłaby już zacząć przyprawiać o przyjemny zawrót głowy. Na razie pozostaje liczyć, że prędzej czy później tak się stanie.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: DVFG



gazeo.pl 2007-2016 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.