REKLAMA
13.01.2010

Diesel - drogo, coraz drożej

Wyjątkowi optymiści i zwolennicy aut z silnikami wysokoprężnymi pocieszają się, że olej napędowy powinien w tym i przyszłym roku kosztować mniej niż benzyna. Cóż to jednak za zysk, skoro najpierw trzeba kupić droższy samochód, a potem jeszcze go utrzymać?

REKLAMA
Mark Coffey© iStockMark Coffey


Wywołane gwałtownym wzrostem opłaty paliwowej podwyżki cen „czarnego” paliwa stają się faktem. Dodatkowo wzmaga je fakt zyskującego na wartości surowca, czyli ropy naftowej, która od początku roku pnie się systematycznie w górę na światowych indeksach giełdowych. Polskie rafinerie już podniosły ceny, co wkrótce odczują kierowcy. Cała nadzieja w mocnej złotówce!

Fani diesla zdają się w tej sytuacji szukać każdego argumentu przemawiającego na jego korzyść. Twierdzą, że bez względu na wszystko olej napędowy pozostanie tańszy niż „bezołowiowa”, co miałoby uzasadniać dalsze korzystanie z niego. Rzecz w tym, że korzyść wyniesie - zdaniem ekspertów z branży paliwowej - nie więcej niż 15-20 gr na litrze, co przy cenie samochodu „na dzień dobry” wyższej o kilka do kilkunastu tysięcy zł oznacza zwrot poniesionego wydatku po 100 tys. km i więcej, nierzadko zaś nawet po 300 tys. km. Kto by tak długo jeździł?

Bieżące koszty to nie wszystko, ponieważ technologia dieslowska jest droga sama w sobie, a jeszcze droższą czynią ją zaostrzające się wymagania w dziedzinie czystości spalin. Wiele modeli dysponuje już dziś filtrami cząstek stałych, coraz powszechniejsze staje się także montowanie przez producentów instalacji dozującej znany z ciężarówek roztwór AdBlue. Ten oparty na moczniku specyfik dodawany jest do spalin w układzie wydechowym i działa jak katalizator, rozbijając szkodliwe tlenki azotu na związki obojętne. Już sama konieczność dolewania tego płynu powinna zamknąć usta osobom twierdzącym, że instalacja gazowa lub współpracujący z nią lubryfikator to „rzeźba”, ale to jeszcze nie wszystko...

Chociaż AdBlue zużywa się w śladowych ilościach, jego okresowe uzupełnianie może dość solidnie „uderzyć po kieszeni”. Przekonali się o tym redaktorzy amerykańskiego czasopisma „Consumer Reports”, których doświadczenia opisał serwis green.autoblog.com. Testowi poddano Mercedesa GL320 BluTec, w którym po ok. 16,5 tys. mil (26,5 tys. km) wyczerpał się 28-litrowy zapas płynu. Kierowca udał się do autoryzowanego serwisu, gdzie za operację uzupełnienia roztworu wystawiono niebagatelny rachunek w wysokości 316,99 dolara (równowartość niemal 900 zł)! Dodajmy w tym miejscu, że jedynie 241,5 dolara z tej kwoty wynosiła cena AdBlue (co daje 32,2 dolara za galon, czyli prawie 24 zł/l!), a pozostałe 75 dolarów to robocizna, ograniczająca się do odkręcenia butelki i opróżnienia jej do zbiornika. Ciut drogo, nieprawdaż?

Taki regularny wydatek czeka z czasem wszystkich użytkowników diesli, ponieważ kolejne firmy wprowadzają już modele z instalacją AdBlue. Należą do nich np. BMW - które na niektórych rynkach wspaniałomyślnie oferuje pokrywanie kosztów dodatku przez ograniczony konkretnym przebiegiem czas - oraz Mazda, oferująca od niedawna swojego SUV-a CX-7 z dodatkowym zbiorniczkiem niebieskawego płynu. Środka tego nie wolno zapewne uzupełniać we własnym zakresie, niczym zastępować ani ignorować jego braku, ponieważ grozi to utratą gwarancji - pozostaje zlecać tę banalnie prostą operację firmowym stacjom obsługi, które odpowiednio liczą sobie za usługę.

Ponieważ bierzemy tutaj pod uwagę wyłącznie samochody fabrycznie nowe, pomijamy oczywiście koszty napraw takich elementów jak pompy wtryskowe i wtryskiwacze czy wydatki na wymianę filtrów cząstek stałych. Części (i roboczogodziny) są drogie, a awaria potrafi unieruchomić auto na drugim końcu Polski lub za granicą. Autom z instalacją LPG takie przypadłości są z natury obce - poszczególne komponenty kosztują mniej i często dają się regenerować, a w razie kłopotów jednym przyciśnięciem guzika można powrócić na zasilanie benzyną i pojechać bez problemu - choć drożej - w dalszą trasę. Czy diesel się jeszcze broni? Według nas, to już drgawki przedśmiertne...




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: green.autoblog.com za „Consumer Reports”, e-petrol.pl



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.