REKLAMA
20.12.2010

Nietypowa zachęta do oszczędzania

Niektórzy oszczędzają zawsze, niezależnie od tego, jak im się wiedzie, bo taką mają naturę. Inni myślą o zmniejszaniu wydatków dopiero wtedy, kiedy sytuacja naprawdę ich do tego zmusi. W takiej sytuacji może wkrótce znaleźć się wielu brytyjskich kierowców, którym ceny paliw dają się coraz mocniej we znaki. Na szczęście w sukurs przychodzi niezawodnie tanie LPG.

REKLAMA
Twój samochód nie chce już pić drogiej benzyny? Warto go posłuchać - można tylko zyskać!gazeo.plTwój samochód nie chce już pić drogiej benzyny? Warto go posłuchać - można tylko zyskać!


Brytyjska prasa nie owija w bawełnę i już teraz ostrzega przed „długofalowym bólem przy dystrybutorze”, zapowiadając w ten sposób, że nawet jeżeli nie będzie gorzej niż jest, to i tak nie zanosi się na poprawę. Już w tej chwili średnie stawki za litr najpopularniejszych paliw niebezpiecznie zbliżają się do rekordowo wysokich poziomów z maja i wynoszą 123,07 pensa za olej napędowy (tegoroczny rekord to 123,08 pensa) i 119,08 pensa za benzynę. W porównaniu z październikiem 2010, oznacza to wzrosty o, odpowiednio, 1,77 i 1,33 pensa za litr. Nie za różowo, tym bardziej, że Święta tuż tuż i każdy grosz się liczy...

Jak podają gazety, przed dalszymi podwyżkami na razie chroni zmotoryzowanych mocny funt, jednak to tylko cisza przed burzą. Rosnąca inflacja, na którą nałożą się planowany wzrost akcyzy na paliwa oraz podniesienie stawki podatku VAT od 1 stycznia 2011 r. (skądś to znamy...) jeszcze pogorszą sytuację w najbliższym czasie. Tym bardziej, że ceny na stacjach i tempo inflacji wzajemnie się nakręcają. Jak wyjść z tego zaklętego kręgu? Można przestać jeździć samochodem, ale to nie jest realna alternatywa. Na szczęście istnieje łatwiejsze wyjście!

Oczywiście jest nim - niezależnie od długości i szerokości geograficznej - LPG. Brytyjczycy nie mogą wprawdzie pochwalić się szczególnie rozwiniętą infrastrukturą do tankowania autogazu, ale w wielu regionach (nawet na wyludnionej północy Szkocji) jest ona rozbudowana w wystarczającym stopniu, by można było swobodnie podróżować i oszczędzać. Przejechanie całego kraju wzdłuż i wszerz bez zaznaczania na mapie punktów, gdzie sprzedawane jest tańsze paliwo, to może jeszcze wyzwanie, ale w końcu nie każdy codziennie podróżuje od granicy do granicy. Aby niedrogo dojeżdżać do pracy i z powrotem lub odwiedzać mieszkających w okolicy bliskich i znajomych, nie potrzeba mieć stacji co kilometr. Właściciele aut z kierownicą po prawej stronie coraz liczniej zaczynają to rozumieć i w obliczu coraz wyższych rachunków za napełnianie zbiorników w swoich samochodach łaskawszym niż dotąd okiem spoglądają na skroploną mieszaninę propanu i butanu. Niewykluczone, że wielu z nich pluje sobie w brodę, że tak późno dostrzegli sposób na ulżenie notorycznie drenowanym portfelom, ale w końcu lepiej późno niż później.

Naszym zdaniem, LPG ma wystarczająco dużo zalet, by obronić się nawet w czasach prosperity i przekonać do siebie nie lubiących przepłacać kierowców. W praktyce okazuje się jednak - i to najwyraźniej nie tylko w Polsce - że wielu właścicieli samochodów udaje „bogaczy” do ostatniej chwili, a o oszczędzaniu zaczyna myśleć dopiero wtedy, gdy ich wydatki sięgają wysokości PKB małego państwa. Szkoda, że przebudzenie nadchodzi tak późno i w tak drastycznych okolicznościach, ponieważ może to wzmacniać pokutujący wizerunek autogazu jako paliwa dla osób w trudnej sytuacji materialnej. Równie dobrze przecież redukuje się wydatki wtedy, gdy pieniędzy w domowym budżecie nie brakuje i można spokojnie odkładać je do materaca, w skarpetkę lub na lokatę bankową. Wierzymy, że trwający jeszcze kryzys pomoże zmienić nawyki zmotoryzowanych na dobre.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: drivelpg.co.uk



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.