REKLAMA
15.11.2009

Podatek węglowy wisi w powietrzu?

Według informacji „Gazety Wyborczej”, minister środowiska zamierza przekonać rząd do wprowadzenia podatku od emisji dwutlenku węgla. Obowiązuje on już w kilku krajach Europy, wkrótce pojawi się w kolejnym. Czyżby szykował się następca akcyzy i odłożonego na półkę podatku ekologicznego?

REKLAMA
Dreamstime.com© Juana Van BurgDreamstime.com


Profesorowi Maciejowi Nowickiemu najwyraźniej bardzo spodobało się rozwiązanie obowiązujące już w Szwecji, Finlandii, Danii, Holandii, Włoszech, Wielkiej Brytanii, Norwegii i Francji oraz szykowane do rychłego wprowadzenia w życie w Irlandii. Jego zdaniem, to prosty sposób na uzyskanie środków finansowych na walkę z ociepleniem klimatu. Cóż, sięganie coraz głębiej do kieszeni obywateli nigdy nie należało do trudnych, tylko czy dostaniemy coś w zamian?

Na pewno świadomość, że wrzucamy do wspólnej kasy pieniądze w ilości proporcjonalnej do zużytego paliwa i wyemitowanego w ten sposób CO2, jednak społeczeństwo o relatywnie niskiej świadomości ekologicznej oczekuje więcej niż tylko przeświadczenia o sprawiedliwym wkładzie w ochronę atmosfery i przyrody. We Francji, gdzie carbon tax zostanie wdrożony w 2010 r., jego wysokość będzie stopniowo rosnąć, lecz jednocześnie spadną inne podatki - tak, by obywatele nie czuli, że płacą więcej, a jednak przeznaczali więcej na ochronę środowiska. Na początek, stawki będą następujące:
- 4,5 eurocenta za litr oleju napędowego,
- 4 eurocenty za litr benzyny,
- 0,4 eurocenta za taką ilość gazu ziemnego, z której powstaje 1 kWh energii.
Statystyczny Francuz zapłaci więc 17 euro za tonę wyemitowanego gazu cieplarnianego, co w porównaniu z mieszkańcem Szwecji stawia go w sytuacji kogoś, kto trafił w markecie na promocję życia. Tona CO2 kosztuje bowiem Szweda aż 108 euro, co po przemnożeniu przez liczbę zmotoryzowanych obywateli przekłada się dla państwa na ok. 1,4 mld euro zysku rocznie.

Podatek węglowy ma jeszcze jedną zaletę oprócz tej najbardziej oczywistej - skłania do oszczędzania paliw. Jak podała „GW”, w Szwecji od 1991 r. emisja dwutlenku węgla spadła o 9%, pomimo że gospodarka urosła niemal o połowę. Niestety, jak każde obciążenie fiskalne, carbon tax (którego wprowadzenie, w wysokości 1 eurocenta za litr paliwa, rekomenduje wszystkim krajom Wspólnoty Komisja Europejska) może przyczyniać się do zwiększenia inflacji (droższe paliwo to droższy transport i usługi), choć znów przykład Szwecji pokazuje, że tak być nie musi. Jak będzie w Polsce, trudno dziś powiedzieć.

Sama idea wydaje się szczytna, obawiamy się natomiast o sprawność jej realizacji. Ileż to już miało być podatków, z których wpływy miały bezpośrednio zostawać przekazywane na jakiś konkretny cel (podatek drogowy zawarty w cenie paliwa to chyba najjaskrawszy przykład), lecz zawsze ginęły w niewyjaśnionych okolicznościach i służyły do bieżącego łatania dziurawych kas różnych resortów - a to poszły na podwyżki dla pracowników „budżetówki”, a to na spłatę zadłużenia zagranicznego, a to na to, a to na owo, ale rzadko tam, gdzie powinny. Niedoszłe premie wrakowe, według jednego z pomysłów, też miały być realizowane za „forsę z kapelusza”, a konkretnie - ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, w którym zebrano ponad miliard zł pobranych z tytułu opłaty recyklingowej (500 zł) za pierwszą rejestrację samochodu. Ostatecznie okazało się to niezgodne z prawem i dopłaty za złomowanie nie ruszyły. Ale czy mamy pewność, że pieniądze z planowanego podatku węglowego zostaną spożytkowane zgodnie z przeznaczeniem i w zamian za nie dostaniemy czystsze powietrze i bujniejsze lasy, a nie np. pokaz reanimacji kolejnej nierentownej kopalni nieekologicznego węgla? Oby...


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: wyborcza.biz



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.