REKLAMA
29.09.2011

Samoobsługi nie będzie?

Jak informuje Wirtualny Nowy Przemysł, prace nad wprowadzeniem samoobsługowego tankowania LPG na polskich stacjach paliw zostały gwałtownie zahamowane decyzją Ministerstwa Infrastruktury. Choć resort gospodarki uprzednio pozytywnie zaopiniował takie rozwiązanie, MI utrzymało w mocy konieczność uzyskiwania formalnych uprawnień do tankowania paliw gazowych, oddalając perspektywę samodzielnego nalewania LPG czy CNG na czas nieokreślony.
REKLAMA
Kobieta tankująca samochód autogazem? W Polsce niemożliwe, chyba że będzie miała okulary ochronne, takież rękawice i uprawnienia wydane przez TDTCalorKobieta tankująca samochód autogazem? W Polsce niemożliwe, chyba że będzie miała okulary ochronne, takież rękawice i uprawnienia wydane przez TDT


Wszystko wydawało się być na dobrej drodze - eksperci Ministerstwa Gospodarki orzekli, że nie istnieją żadne przeszkody prawne we wprowadzeniu samoobsługowego tankowania gazu skroplonego. Kiedy zwolennicy takiego zakończenia sprawy szykowali się do otwierania szampana i świętowania sukcesu, okazało się, że happy endu nie będzie. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Wiosną 2011 r. w resorcie infrastruktury powstał projekt rozporządzenia (wprowadzony w życie 13 sierpnia tegoż roku), według którego podtrzymany ma zostać dotychczasowy porządek, tzn. napełnianie zbiorników LPG pozostanie obowiązkiem osób dysponujących uprawnieniami wydanymi przez Transportowy Dozór Techniczny. Jednocześnie zastrzeżenie rozszerzono na CNG, LNG i wodór (tak na wszelki wypadek). Prosząc o uzasadnienie takiej decyzji, otrzymaliśmy z MI następujące wyjaśnienie:

„Obowiązek posiadania stosownych uprawnień przez osoby napełniające zbiorniki na gaz skroplony lub sprężony w pojeździe, to jest zaświadczenia kwalifikacyjnego wydanego bezterminowo przez Transportowy Dozór Techniczny, został uznany za niezbędny z uwagi na potencjalne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego oraz mienia i środowiska. Zasadność takiej regulacji potwierdzili również przedstawiciele Państwowej Inspekcji Pracy oraz Państwowej Straży Pożarnej.

Mając na uwadze duże zainteresowanie wprowadzeniem samoobsługi przy napełnianiu zbiorników w pojazdach gazem LPG, Ministerstwo Infrastruktury zwróciło się z wnioskiem do Ministerstwa Gospodarki o podjęcie określonych działań zmierzających do zmiany kilku rozporządzeń Ministra Gospodarki, aby zapewnić bezpieczne samodzielne tankowanie pojazdów w Polsce.”

Dla kierowców, zysk finansowy z wprowadzenia samoobsługi nie byłby wielki i zamykałby się w granicach 5-10 gr/l. Nie o to jednak chodzi. Samodzielne tankowanie to przede wszystkim korzyść czasowa dla użytkowników - nie trzeba czekać na pracownika, który ma przecież także inne obowiązki i nie stoi w gotowości przy dystrybutorze w oczekiwaniu na klienta. Wbrew argumentowi przeciwników „uwolnienia” procesu napełniania samochodowych zbiorników z gazem, obsługa pistoletu nie wymaga też skomplikowanych, płatnych szkoleń dla każdego kierowcy z osobna, tak jak nikogo nie uczy się oficjalnie i za pisemnym potwierdzeniem urzędowym tankować benzyny czy oleju napędowego. Z pewnością wystarczyłaby instrukcja obrazkowa, a w odwodzie pozostawałby zawsze bardziej doświadczony pracownik stacji.

Tak właśnie funkcjonuje tankowanie LPG w krajach tzw. „starej” Unii, gdzie kierowcy od lat radzą sobie sami. Wśród nich zdarzają się i podróżujący po Europie Polacy, a jednak nie wiąże się to ze wzrostem liczby wypadków za każdym razem, gdy niedoświadczony turysta łapie za pistolet tankujący. Broniąc swojego stanowiska, przeciwnicy samoobsługi powiedzieliby, że takie rozwiązanie to likwidacja miejsc pracy zajmowanych przez osoby wyręczające właścicieli pojazdów. Warto jednak zwrócić uwagę, że - jak już wspomnieliśmy - nie są to specjalni pracownicy, którzy poza tankowaniem autogazu niczego nie robią, lecz regularna obsada stacji. Na obiektach koncernowych widać, że wydawaniem LPG zajmuje się każdy, kto w danej chwili ma na to czas (a więc widocznie wszyscy mają odpowiednie uprawnienia), a na małych stacjach i tak zawsze potrzebny jest kasjer, który w razie potrzeby pomoże. Można się spierać o zasadność dodawania gazu do asortymentu stacji samoobsługowych, ale tych jest nadal niewiele.

Sprawa komplikuje się dodatkowo za sprawą wydatków już poniesionych przez niektóre sieci stacji. Spodziewając się rychłego pozytywnego finału batalii o tankowanie LPG bez certyfikatów i dyplomów, firmy paliwowe zainwestowały w bezpieczne i wygodne pistolety, z których jak na razie skorzystają nie kierowcy, ale doświadczeni pracownicy, którym takie udogodnienie niespecjalnie jest potrzebne. Dziwi ten nasz polski opór materii (nie jesteśmy wszak technicznie ułomni w stosunku do Niemców czy Holendrów, żeby od razu zrobić sobie krzywdę podczas tankowania), ale mamy nadzieję, że owo zainteresowanie, na które powołuje się resort infrastruktury, okaże się w końcu wystarczającą siłą dla dokonania przełomu. Rewolucje zawsze są inicjatywami oddolnymi, wychodzącymi „z ludu”, a więc drążmy tę skałę, aż pęknie!




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Wirtualny Nowy Przemysł, Ministerstwo Infrastruktury, Calor



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.