REKLAMA
09.10.2017

Używana instalacja LPG - czy wolno i czemu nie

W dyskusjach prywatnych i internetowych często spotykamy się z zaskoczeniem rozmówców w reakcji na informację, że używanej instalacji gazowej nie można przełożyć z jednego samochodu do drugiego. „Ale jak to?” – pytają. Ano, tak to.
REKLAMA

Jeszcze przed październikiem 2005 r. przekładanie używanych systemów zasilania LPG – bądź ich podzespołów – do kolejnych samochodów było możliwe. Uznano jednak, że zagraża to bezpieczeństwu eksploatacji i środowisku naturalnemu, dlatego instalacje gazowe dołączyły do grona elementów wyposażenia, które kończą techniczny żywot razem z resztą samochodu, tj. poduszek powietrznych, pasów bezpieczeństwa czy modułów ABS. Lata jednak mijają (właśnie minęła 12. rocznica wejścia tych regulacji w życie), a świadomość w tej kwestii pozostaje na zatrważająco niskim poziomie. Wyjaśnijmy więc podstawowe zagadnienia związane z tą kwestią raz na zawsze.

Używana instalacja LPGfot. gazeo.plDura lex, sed lex - skoro prawo tego zabrania, zadawanie pytania "Dlaczego?" traci sens

Demontaż raz na zawsze

Wydawałoby się, że skoro w Polsce nie obowiązuje Regulamin 115 EKG ONZ, instalację LPG można zamontować do każdego samochodu, w którym będzie ona poprawnie działać. Owszem, można, ale tylko pod warunkiem, że jest to instalacja nowa. Gdy z jej użyciem zostanie jednak konwertowany jakikolwiek pojazd, system zasilania gazem staje się jego integralną częścią i nie może trafić pod maskę jakiegokolwiek innego auta. Nawet po oficjalnym demontażu w uprawnionym w warsztacie. Ani w sytuacji, kiedy samochód uległ wypadkowi (ale w taki sposób, że komora silnika nie ucierpiała) lub awarii wykluczającej jego dalszą eksploatację. Nie i koniec.

Przepisy sobie, ludzie sobie

Oczywiście to, że nie wolno, nie oznacza, że nikt tak nie robi. Podobnie jak w myśl zasady „jak jest zabronione, ale się bardzo chce, to można” ludzie jeżdżą samochodami z usuniętymi filtrami cząstek stałych czy katalizatorami i powszechnie cofają liczniki aut przeznaczonych do sprzedaży. Szczególnie popularne wydaje się zaś przekładanie zbiorników, jeżeli mają jeszcze kilka lat ważności atestu, bo przecież „po co ma się marnować”? Pomijamy, że zbiornik zawsze należy wymieniać na taki sam, jak opisany w wyciągu ze świadectwa homologacji sposobu montażu – w praktyce fani takiego recyklingu nie kłopoczą się nawet szukaniem identycznego, o zakupie nowego nie mówiąc. Ponowny montaż listwy wtryskowej, reduktora czy wręcz „przekładka” całej instalacji również nie należą do rzadkości.

Jedna instalacja na kilka samochodów

Problem z jednej strony polega na tym, że nikt specjalnie nie weryfikuje pochodzenia podzespołów LPG zamontowanych w samochodzie, a z drugiej, że instalację „z odzysku” można bez większego problemu, płacąc kilkaset złotych, „zalegalizować”. Co bardziej przedsiębiorczy kierowcy, dysponujący odpowiednimi umiejętnościami technicznymi i wiedzą w zakresie działania układu gazowego, nawet nie zadają sobie trudu zlecenia montażu mechanikowi, ale sami przenoszą podzespoły z jednego auta do kolejnego, np. po odsprzedaży starego pojazdu i zakupie kolejnego. Zaprzyjaźniony fachowiec wydaje komplet właściwych dokumentów, żeby było „lege artis” i nikt nigdy nie dowiaduje się, że coś jest nie tak.

Jak walczyć z ponownym montażem używanych systemów LPG?

Jak przeciwdziałać temu procederowi? Aby skutecznie z nim walczyć, przede wszystkim potrzebna jest świadomość użytkowników. Póki kierowcy nie będą wiedzieć, że „recykling” instalacji gazowych jest nielegalny, nic się nie zmieni – ten, kto nie wie, że robi coś wbrew prawu, nie widzi powodu, by przestać to robić. Wiedza to jednak nie wszystko, bo przecież często kierowcy przekładają używane instalacje z pełną premedytacją. W wolę skruchy i poprawy można wierzyć, lecz jest to tylko pobożne życzenie, dlatego samochody powinny być weryfikowane pod kątem zamontowanych w nich podzespołów. Każda część ma numer seryjny, więc jeśli wprowadzono by je do ogólnopolskiego systemu elektronicznego po montażu systemu LPG czy przywiezieniu auta z zagranicy, potem wystarczyłoby to sprawdzać przy okazji przeglądów.

Być może będzie to możliwe, gdy CEPiK (Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców) zacznie funkcjonować w pełni, zgodnie z założeniami. Póki co pozostaje nam apelować: nie ryzykujmy własnym bezpieczeństwem i nie szkodźmy środowisku naturalnemu w imię źle pojętej oszczędności – używane komponenty i tak w krótkim czasie „zemszczą się” awariami. Co z kolei doprowadzi do utrwalenia stereotypu, że LPG jest nic niewarte i wszystko ciągle się psuje. Ale to już inna para kaloszy...


Ładowanie video...

Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: informacja własna



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.