31.07.2017

Znikające warsztaty

W okresach zwiększonego popytu na konwersje na rynku pojawiają się sezonowe warsztaty montujące instalacje LPG. Lepiej na taki nie trafić, a my radzimy, jak je rozpoznawać i ich unikać. Bo że unikać ich trzeba, nie ulega wątpliwości.
REKLAMA

Montaż instalacji LPG w samochodzie to nie truskawki. Niby oczywiste, ale jednak to napisaliśmy. Dlaczego? Bo truskawki to produkt sezonowy, przy którym praca jest tylko przez określoną część roku. Z samochodowymi systemami gazowymi tak to nie działa – nawet jeżeli na wiosnę liczba chętnych do przerobienia auta rośnie, zwinięcie interesu po zaspokojeniu wzmożonego popytu nie jest rozwiązaniem. Przyczyna jest prosta: na truskawki zjedzone latem nie obowiązuje gwarancja kolejnej zimy, a na instalację LPG owszem...

Nieprofesjonalny mechanikfot. Pixabay/Alexas FotosPróba rozwiania wątpliwości klienta stwierdzeniem "Wszystko będzie dobrze, się Pani/Pan nie martwi" to jednoznaczny sygnał, że zdecydowanie nie wszystko będzie dobrze. O ile cokolwiek będzie

Mimo że polski rynek autogazu przez ponad 25 lat istnienia bardzo się rozwinął, dojrzał i ucywilizował się, nadal nie brakuje kierowców, którzy sami proszą się o złe doświadczenia. Zupełnie, jakby podświadomie chcieli, by pokutujące stereotypy, wedle których LPG jest złe, „suche” i niszczy silnik, dzięki ich przykładowi trwały i stawały się prawdziwe. Bo jak inaczej uzasadnić poszukiwanie najtańszej oferty na rynku i przedkładanie niskiego kosztu konwersji nad jej solidność? Jak zrozumieć zgodę na gwarancję „do bramy”, czyli takiej, która przestaje obowiązywać po wyjechaniu z warsztatu, a więc właściwie nie ma jej wcale?

Apelowaliśmy już o to wielokrotnie, ale będziemy to robić tak długo, aż przestanie to być potrzebne: stawiaj na jakość, nie na najniższą cenę! LPG jest o tyle tańsze od benzyny, że i tak zdąży zarobić na montaż, a potem jeszcze zapewni znaczne oszczędności „na czysto”. Płacąc więcej za pewność dokonania adaptacji w warsztacie, który nie zostawia klientów na lodzie i bierze pełną odpowiedzialność za swoją pracę, może trzeba poczekać miesiąc czy dwa dłużej na zwrot wydatku poniesionego na montaż, ale te pieniądze i tak wrócą dzięki niższym rachunkom za tankowanie, a święty spokój nie ma ceny.

Dla jasności: nie mamy tu na myśli warsztatów, które działają jawnie, legalnie i od lat, przez większość roku zajmując się ogólną mechaniką, a tylko sezonowo, w miarę wahań zapotrzebowania, zajmując się konwersjami samochodów na napęd LPG. W tym nic złego nie ma i nie zamierzamy ich piętnować. Chodzi o „warsztaty-krzaki”, które wyrastają jak spod ziemi i równie niespodziewanie znikają bez śladu. Ich działalność nie jest oficjalnie zarejestrowana, nie dysponują one uprawnieniami do montażu instalacji gazowych i nie mają homologacji sposobu montażu, więc w razie problemów szukaj wiatru w polu.

Jakość pracy takich warsztatów-widm to zatem niejedyny problem nieszczęśników, którym przydarzy się być ich klientami. Załóżmy, że nawet konwersja zostanie przeprowadzona poprawnie i fachowo, z precyzyjną konfiguracją włącznie. Mało prawdopodobne, ale powiedzmy, że możliwe. A co z zestawem dokumentów, które montażysta zobowiązany jest wystawić klientowi po zakończeniu procesu adaptacji? Bez nich nie da się uzyskać wpisu o zasilaniu LPG do dowodu rejestracyjnego w wydziale komunikacji ani pozytywnego wyniku badania technicznego na stacji kontroli pojazdów, a przy pierwszej kontroli policyjnej można pożegnać się z dowodem rejestracyjnym.

Nielegalnie działające warsztaty nie są na tyle nierozważne, by wypuszczać na drogi klientów bez stosownych papierów. Owszem, wydają fakturę za montaż, wyciąg ze świadectwa homologacji i atest zbiornika, ale skąd je biorą, skoro nie rejestrują działalności i nie mają wszystkich koniecznych uprawnień? Są niestety na naszym rynku firmy działające zupełnie jawnie i legalnie, które podkładają się i wystawiają „montażystom-partyzantom” wszystkie potrzebne dokumenty. Oczywiście nie z uprzejmości ani za ładne oczy, a po prostu za pieniądze.

Jeżeli nielegalny warsztat zniknie z rynku, a pojawi się konieczność wyegzekwowania gwarancji, to właśnie taki zaoczny wystawca będzie tym, do którego zwróci się niezadowolony klient. Taka firma bynajmniej nie odsyła ich z kwitkiem, ale za to odsyła ich z rachunkiem – na bezpłatną naprawę w ramach gwarancji często nie ma co liczyć i za każdą usługę trzeba płacić od nowa, nawet jeżeli dana awaria wynikła z błędu czy niechlujstwa montażysty. Tłumaczenie jest proste: „Nie my zakładaliśmy, nie my będziemy to za darmo naprawiać”.

Skórka ewidentnie niewarta jest wyprawki, więc mając świadomość „partyzanckiego” sposobu działania warsztatu najlepiej obchodzić go tak, jak ludzie w pewnym wieku obchodzą urodziny – szerokim łukiem. Pytanie tylko: jak uzyskać pewność, że dany zakład montujący powstał na fali chwilowego popytu, a po „sezonie” zamknie swe podwoje i rozpłynie się w powietrzu? Na początek należy zawierzyć własnym instynktom: nieprofesjonalne wyposażenie (np. brak analizatora spalin), brak widocznych certyfikatów potwierdzających ukończenie szkoleń czy działanie w podnajętym garażu to pierwsze sygnały, że coś jest nie tak. Ostatecznym potwierdzeniem będzie pytanie o wpis na listę ITS – odpowiedź wymijająca lub jawne stwierdzenie, że warsztat na niej nie figuruje to już stuprocentowa pewność, że ma się do czynienia z montażystą, którego jedynym atutem jest niższa o kilkaset zł w porównaniu z legalnie działającymi konkurentami cena usługi. Tego rodzaju oszczędność odbije się jednak czkawką każdemu, kto ulegnie pokusie.

Warsztaty sezonowe w oczywisty sposób psują rynek. Odbierają klientów firmom działającym jawnie, zaniżają ceny, unikają płacenia podatków i świadczeń pracowniczych, a do tego niszczą budowaną z trudem przez lata reputację autogazu jako paliwa, które nie tylko jest tanie, ale również bezpieczne dla samochodu i środowiska naturalnego. Nie daj się zwieść niską ceną i jak ognia unikaj „mobilnych”, znikających warsztatów. Oszczędności z użytkowania LPG przyjdą i tak, a straconych nerwów nikt Ci nie odda. Powierz auto komuś, kto ma wiedzę i doświadczenie, a w razie kłopotów nie odwróci się do Ciebie plecami!


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: informacja własna



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.