REKLAMA
LPG
Zamknij
Następne zdjęcie
Cała galeria
1 z 4
fot. gazeo.pl / Mały schowek w desce rozdzielczej wydaje się stworzony do przechowywania przejściówki do tankowania poprzednie następne
06.10.2014

Opel Insignia LPG - wyższa klasa oszczędzania

Opel Insignia LPG - wyższa klasa oszczędzania fot. gazeo.pl

Oto prawdziwy rodzynek – samochód z segmentu D z zamontowaną fabrycznie instalacją gazową. Wielu będzie się zastanawiać, po co komu LPG w aucie za 100 tys. zł. Po to samo, po co w aucie za 5000 zł – żeby paliwo kosztowało mniej.
REKLAMA
Opel Insignia LPG - w ruchu ulicznymfot. gazeo.plOkazuje się, że elegancja nie zawsze Francja - tak ładnego niemieckiego samochodu chyba jeszcze nie było

Po pierwsze, owacja na stojąco dla Opla za niesztampowe myślenie – podczas gdy większość producentów oferujących instalacje gazowe do swoich samochodów (czy to dedykowane, czy montowane fabrycznie) skupia się na modelach segmentów A i B, nieświadomie wzmacniając stereotyp, że autogaz najlepiej pasuje do aut małych i tanich. Decydując się na kompakt na LPG nabywca ma niewielkie pole manewru, natomiast w klasie wyższej średniej Insignia jest jedynaczką. Czy jednak rozpieszczaną typowo dla jedynych dzieci?

Przyjrzyjmy się jej najpierw od strony technicznej, gazowej. Pod maską bez niespodzianek, przynajmniej od momentu, kiedy mieliśmy okazję pojeździć Astrą LPG. Silnik taki sam (4-cylindrowy o pojemności 1,4 l, z turbodoładowaniem), instalacja gazowa taka sama (Landi Renzo Omegas Plus CAN-LINE), zastosowane rozwiązania też bardzo podobne – zawór tankowania gazu pod klapką wlewu benzyny, przejściówka umieszczona w małym schowku po lewej stronie deski rozdzielczej (zupełnie jakby szytym na miarę), przycisk włączający system LPG zgrabnie wkomponowany w konsolę środkową, dwufunkcyjny wskaźnik poziomu paliwa i zbiornik pod podłogą bagażnika, we wnęce koła zapasowego (zastąpionego z tej okazji zestawem naprawczym). Nuda, co? Niekoniecznie.

Opel Insignia LPG - tablica przyrządówfot. gazeo.plTutaj komputer pokładowy jest w pełni funkcjonalny, w dodatku uwzględnia różnicę w wartości spalania między benyną i LPG

Tym, co odróżnia Insignię o Astry i jednocześnie stanowi jej największą zaletę w porównaniu z mniejszą siostrą, jest w pełni funkcjonalny komputer pokładowy. Tutaj już nie trzeba niczego się domyślać ani przeliczać – wyświetlacz między prędkościomierzem i obrotomierzem pokazuje chwilowe i średnie zużycie gazu bądź benzyny oraz pozostały do wysuszenia zbiornika zasięg. Poziom integracji systemu LPG z autem sprawia, że przekazywane kierowcy dane uwzględniają zmianę paliwa i odpowiedni w związku z tym wzrost spalania. Mając doświadczenie głównie z samochodami wyposażonymi w instalacje dedykowane, montowane w serwisach, przyłapaliśmy się kilkukrotnie na dodawaniu 15-20% do wskazań średniego zużycia paliwa. Po chwili przychodziła przyjemna świadomość, że do wyświetlanej wartości nie trzeba już niczego dodawać – jeżeli komputer pokazuje 10 l/100 km w trybie LPG, to znaczy, że Insignia tyle właśnie pali.

Opel Insignia LPG - pomiary na hamowni podwoziowejfot. gazeo.plPomiary na hamowni to już dla nas czynność rutynowa, ale wyniki potrafią czasem zaskoczyć

Jak na tak duży samochód, oplowska limuzyna (dokładniej mówiąc liftback, ale dostępne są też wersje sedan i kombi) okazuje się wyjątkowo ekonomiczna. Oczywiście, usiłując wykrzesać z silnika obiecywane przez producenta 140 KM (w rzeczywistości jest 149 na benzynie i 153 na gazie, co oznacza, że system skalibrowano wręcz perfekcyjnie, bo dotrysków benzyny w żadnym zakresie prędkości obrotowych nie ma), trzeba „piłować” go dosyć mocno (poniżej 3000 obr/min jest turbodziura wielka jak krater na księżycu), a to odbija się negatywnie na wartościach zużycia paliwa, ale pobożna jazda, z poszanowaniem przepisów ruchu drogowego, i wybieranie dróg krajowych zamiast autostrad skutkuje średnim spalaniem na rewelacyjnie niskim poziomie 8,5 l (gazu!)/100 km. Może nawet mniej, bo spośród 240 km, które udało nam się przejechać na 20 l gazu, kilkadziesiąt km wiodło odcinkiem autostrady A2 (Dąbie-Stryków). Tam zaś uruchomiliśmy tempomat, dzięki czemu spalanie LPG przy 140 km/h wahało się w przedziale 9,5-11 l/100 km. Coś pięknego!

To oznacza, że 42 l użytkowej pojemności zbiornika (torusa produkcji Stako, ale o niestandardowym rozmiarze, którego próżno szukać w tabelach na stronie internetowej słupskiej firmy) może wystarczyć nawet na prawie 500 km jazdy bez konieczności zaglądania na stację. Ponieważ jednak mało kto jeździ wyłącznie trasami podmiejskimi, bardziej typowym zasięgiem będzie 400 km, a poruszając się głównie po mieście oraz jeżdżąc brawurowo mo…
 

Na stronie drugiej piszemy o zasięgu na
jednym tankowaniu i liczymy, kiedy zwraca
się zakup instalacji. Nie przegap!

Pozostało: 50%



Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: pomiary własne, Landi Renzo



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.