REKLAMA
15.02.2010

Elektryczne stacje spóźnione

Do końca 2009 r. w Warszawie miała powstać, licząca kilkanaście obiektów, pierwsza część sieci publicznych punktów ładowania samochodów elektrycznych. Miała, ale nie powstała. Z kilku powodów zbudowano tylko jedną stację, ale po zimie robota ma ruszyć „z kopyta”, by nadgonić zaległości.

REKLAMA
ładowanie Smarta EDmedia.daimler.comładowanie Smarta ED


Jak dowiedzieliśmy się w stołecznym Biurze Infrastruktury, przyczyn spowolnienia prac nad projektem jest kilka. Wymienia się wśród nich m. in. srogą zimę, która jednak tak naprawdę zaatakowała już w 2010, a nie w 2009 r. Pozostałe to np. trudności formalne oraz zmiany organizacyjne w strukturze zarządzania przedsięwzięciem, cokolwiek oznaczają te ogólnikowe i enigmatyczne określenia. W myśl zasady mówiącej, że „tylko spokój może nas uratować”, władze Warszawy nie podejmują żadnych gwałtownych działań i starają się nie naciskać niepotrzebnie na współpracujące z miastem konsorcjum Green Stream.

Według informacji udzielonych portalowi Gazeo.pl przez Leszka Drogosza z Biura Infrastruktury, w lutym 2010 r. cała sprawa powinna znów zacząć nabierać rozpędu. Założenia są takie, by już latem na ulicach stolicy stało tyle punktów, ile na ten okres pierwotnie zakładano, a to znaczy, że trzeba będzie w ekspresowym tempie uruchomić również te zaległe. Z drugiej strony, wielkiego pośpiechu nie ma, bo przy istniejącej liczbie elektrycznych pojazdów publiczne „gniazdka” zbierałyby kurz zamiast klientów. Jak powiedział p. Drogosz, „istotne jest, żeby w taborze naszych służb miejskich można było przetestować przewidziane projektem pojazdy elektryczne oraz aby producenci takich pojazdów, w tym autobusów, zaoferowali w tym roku jak najwięcej modeli pojazdów w cenach atrakcyjnych dla nabywców”. Bez odpowiedniego parku maszynowego, rozwój sieci stacji jest bezcelowy, ale na szczęście w tym przypadku (odwrotnie niż w kwestii PGNiG i aut na gaz ziemny) zarówno w infrastrukturę, jak i pojazdy inwestuje w dużej mierze miasto. Nie będzie więc „odbijania piłeczki” w stylu: nie ma samochodów, bo brak stacji, a stacji brak, bo nie ma samochodów. Sympatycy CNG znają ten zaklęty krąg aż za dobrze. Oby fani raczkującej elektrycznej motoryzacji nie musieli.

Patrząc na sytuację w Warszawie, chciałoby się przywołać stwierdzenie używane często w odniesieniu do naszej reprezentacji w piłce kopanej: miało być jak nigdy, a wyszło jak zwykle. Ambitne plany rozmieniły się na drobne (zresztą nie pierwszy raz - już w latach 60. XX w. w stolicy miały być 3 linie metra, a 10 lat później tyle samo w Łodzi) i pozostaje mieć nadzieję, że na ich dalszej realizacji nie położy się już żaden cień w postaci deszczowej wiosny, upalnego lata lub wietrznej jesieni. Trzymamy kciuki za dalszy postęp prac i czekamy na efekty - stacje „z prądem” wyrastające na warszawskich ulicach jak grzyby po deszczu!


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Leszek Drogosz (Biuro Infrastruktury m. st. Warszawy), media.daimler.com



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.