REKLAMA
13.02.2012

Honda EV-STER - poczuj beat przyszłości

Jeżeli coś ma koła i jeździ, prawdopodobnie da się to zelektryfikować – z tego prostego założenia wychodzą ostatnio producenci samochodów, co rusz prezentując nowe modele napędzane elektronami. O ile miejskie auto „pod napięciem” łatwo przyjąć, idea sportowego wozu z wtyczką budzi obawy kierowców z benzyną we krwi. Czy nowy roadster Hondy przekona ich do siebie?
REKLAMA
fot. HondaOstre linie i wyważone proporcje to połowa sukcesu sportowego samochodu, a w tym przypadku nawet 60%

Pamiętacie Hondę Beat z początku lat 90. minionego stulecia? Nie? Jesteście (warunkowo) usprawiedliwieni, ponieważ ten „popitaśny”, pozbawiony dachu dwumiejscowy kei car z umieszczonym centralnie silnikiem o pojemności 656 cm3 był sprzedawany wyłącznie w Japonii, a w ciągu niecałych 5 lat produkcji powstało zaledwie ok. 34 tys. egzemplarzy. Beat nie miał następcy, w każdym razie aż do teraz. Honda postanowiła wskrzesić ideę niedużego kabrioletu dla dwojga, oczywiście unowocześniając ją poprzez zastąpienie silnika spalinowego elektrycznym, i tak narodził się EV-STER, czyli roadster na prąd. Oprócz ogólnej filozofii, także stylistyką nowicjusz ewidentnie nawiązuje do protoplasty sprzed 20 lat. Czy jeszcze w czymś go przypomina?

fot. HondaWnętrze można by szybko dopasować do potrzeb produkcji masowej, tylko najpierw trzeba coś zrobić z motocyklowym panelem sterowania i samą kierownicą


Owszem. Tak jak Beat, EV-STER ma napęd tylny i to może być kardynalny argument w dyskusji o zasadność budowania sportowego samochodu pozbawionego odgłosu pracy silnika. Wprawdzie kierowca nie będzie mógł już przed startem podnieść sobie poziomu adrenaliny ani zademonstrować swojej obecności innym użytkownikom drogi poprzez kilkukrotne przegonienie wskazówki obrotomierza po skali aż do czerwonego pola (chociaż może, tyle że nikt tego nie usłyszy), ale wrażenia z jazdy powinny wynagradzać tę niedogodność z nawiązką. Producent obiecuje, że sprint od 0 do 100 km/h zajmuje „elektrosterowi” zaledwie 5 s, zaś prędkość maksymalna wynosi 160 km/h. Wystarczająco dużo, by nie tylko zniszczyć fryzurę, ale jeszcze

fot. HondaKierowca pozostaje oddzielony od pasażera wysokim tunelem środkowym - tutaj najważniejsza jest relacja z samochodem

przewietrzyć czaszkę od środka.

Jak to w przypadku samochodu elektrycznego zwykle bywa, najsłabszym ogniwem jest zasięg. Jedno ładowanie akumulatora o pojemności 10 kWh – fakt faktem, że dosyć krótkie, bo trwające niecałe 3 godziny – ma wystarczać na 160 km szaleństw z wiatrem we włosach, potem zaś trzeba szukać źródła energii. Agresywne traktowanie pedału przyspieszenia pewnie jeszcze skraca zasięg, ale przy obecnych cenach elektryczności można pozwolić sobie na taką ekstrawagancję, pamiętając jedynie, że ostra jazda skraca czas zabawy. Aby wrażenia były jeszcze lepsze, kierowca może regulować ilość dostępnej mocy oraz twardość zawieszenia. W najbardziej ekstremalnym ustawieniu wykonany w dużej mierze z

fot. HondaUstawienia silnika i układu przeniesienia napędu można dostroić indywidualnie

włókien węglowych EV-STER bez wątpienia pokazuje pazur i daje pokaz driftu w najlepszym japońskim stylu.

Zastanawiasz się być może, czytelniku, po co wdajemy się w takie czcze dywagacje nad drogowymi i torowymi możliwościami samochodu, który powstał tylko po to, by cieszyć oczy zwiedzających jakąś wystawę samochodową na drugim końcu świata. Spieszymy wyjaśnić: nie robilibyśmy tego, gdyby Honda nie zapowiedziała, że na bazie tokijskiego showcara powstanie w nieodległej przyszłości model seryjny. Fani sportowych modeli marki będą mogli wreszcie otrzeć łzy po dwumiejscowym S2000, którego produkcja zakończyła się niedawno, łatwiej też będzie im czekać na nowe wcielenie NSX-a. Mierzący 3,57 m

fot. HondaWygląda na to, że dobre dni sportowych modeli Hondy wkrótce powrócą!

roadster pozostanie z pewnością autem nastawionym przede wszystkim na kierowcę (co dodatkowo podkreśla w wersji koncepcyjnej jaskrawy fotel, jakże odcinający się od szaroburego siedzenia pasażera), oby tylko nie przestał tak zadziornie wyglądać. Mamy również nadzieję, że w międzyczasie Japończycy pójdą po rozum do głowy i zastąpią sterowanie za pomocą dwóch kuriozalnych dżojstików tradycyjnym „kółkiem”. Ciszę po wciśnięciu „gazu” do podłogi dałoby się jeszcze zdzierżyć, kierowanie za pośrednictwem kijków – chyba już nie.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Honda



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.