18.07.2011

T.27 - najoszczędniejszy z oszczędnych

Po kilku latach zapowiedzi i podgrzewania atmosfery - wreszcie jest! Firma Gordon Murray Design, należąca do człowieka, który dał światu McLarena F1, zaprezentowała oficjalnie swoje najmłodsze dziecko, elektryczny model T.27. Choć w konkursach mocy i prędkości (oraz urody) odpada w przedbiegach, może pochwalić się niskim zużyciem energii i przyzwoitym zasięgiem.
REKLAMA
T.27Gordon Murray DesignT.27

Najnowszy projekt Murraya to samochód, przy którym Smart wydaje się ociekającą zbytkiem landarą. Pod mikroskopijnym nadwoziem kryje się jednak kabina oferująca miejsca dla trzech osób, w tym siedzącego pośrodku z przodu kierowcy, co oznacza, że T.27 dysponuje takimi samymi możliwościami przewozowymi, jak wyraźnie większa Toyota iQ. Brytyjski mikrus nie zamierza przy tym być kosztownym gadżetem, ale prostym, funkcjonalnym i tanim w zakupie i eksploatacji pojazdem do codziennej jazdy po mieście. Forma ponad treścią, czyli modernizm w czystej postaci, ale czy spodoba się potencjalnym klientom?

Uroda to rzecz gustu, prawdziwą trudnością może natomiast okazać się próba przekonania kierowców żyjących w poczuciu „więcej znaczy lepiej”, że 34 KM to w zupełności wystarczająca moc, by poruszać się w gąszczu zatłoczonych ulic. Również prędkość maksymalna wynosząca 105 km/h i przyspieszenie 0-100 km/h w około 15 s nie rzucą na kolana fanów szybkiej jazdy, ale też wcale nie z myślą o nich powstało autko. Z technicznego punktu widzenia T.27 mógłby na pewno rozpędzać się bardziej dynamicznie, ale ze względu na rodzaj zastosowanego napędu (elektryczny) lepiej nie przesadzać - umiarkowana prędkość to dłuższe przebiegi pomiędzy ładowaniami.

T.27 - konwencjonalne drzwi zastąpiono otwieraną przednią częścią nadwoziaGordon Murray DesignT.27 - konwencjonalne drzwi zastąpiono otwieraną przednią częścią nadwozia

Te zaś mają się odbywać raz na 130-160 km, co stanowi naprawdę dobry wynik zważywszy, jak niewiele miejsca na zamontowanie akumulatorów oferuje pojazd. Pod podłogą 2,5-metrowego nadwozia wygospodarowano przestrzeń na baterię litowo-jonową o pojemności 12 kWh, a wszystkie elementy układu napędowego, łącznie z silnikiem i chłodnicą umieszczonymi w pobliżu tylnej osi, upakowano na tyle sprytnie, że za fotelami pasażerów udało się jeszcze zmieścić 190-litrowy, „zakupowy” bagażnik, większy niż też w np. Fiacie Seicento (170 l). W razie potrzeby, można go powiększyć aż do 750 l, co może stanowić rekord pojemności w przeliczeniu na wielkość samochodu. Trzeba bowiem pamiętać, że rozstaw osi T.27 wynosi jedynie 1,78 m, a szerokość 1,3 m, czyli na standardowym miejscu parkingowym da się postawić obok siebie 3 egzemplarze. To się nazywa efektywne wykorzystanie przestrzeni!

Pomimo tak skromnej postury, nowe dzieło Murraya zapewnia podróżnym pełne bezpieczeństwo bierne, potwierdzone w testach zderzeniowych EuroNCAP. Dzięki opatentowanej strukturze, na którą składa się wykonana z lekkich materiałów przestrzenna rama zewnętrzna, usztywniające ją dodatkowo poszycie z tworzyw sztucznych oraz kontrolowane strefy zgniotu z przodu i z tyłu, kierowcę i pasażerów chroni „klatka” podobna do tych stosowanych w samochodach wyścigowych. Wytrzymałe kompozyty o niewielkiej masie odgrywają zresztą znaczącą rolę w całej konstrukcji (np. w zawieszeniu), obniżając ciężar całego pojazdu do zaledwie 680 kg. Zależnie od wymagań danego rynku lub producenta, można jednak wykorzystać inne, tańsze materiały. O ile będzie taka potrzeba, bowiem cały proces produkcji auta zoptymalizowano i uproszczono pod kątem kosztów i emisji dwutlenku węgla, poczynając od wytwarzania poszczególnych komponentów, a na montażu kompletnego auta kończąc.

T.27 - rozmieszczenie elementów napęduGordon Murray DesignT.27 - rozmieszczenie elementów napędu

Ponieważ Gordon Murray Design, jak sama nazwa wskazuje, to firma projektowa, uruchomienie produkcji T.27 (oraz spalinowego odpowiednika o symbolu T.25) zależy od wyniku rozmów z grupą zainteresowanych kooperantów. Pertraktacje z trzema firmami są już ponoć mocno zaawansowane, a więc w stosunkowo krótkim czasie autka okrzyknięte „najbardziej wydajnymi pojazdami elektrycznymi świata” mają szansę zacząć wyjeżdżać z fabryk na ulice. A wtedy nawet kierowcy opętani przez demona prędkości będą mieli problem ze znalezieniem argumentów przeciwko przewadze tego mikrosamochodu nad innymi formami miejskiego transportu indywidualnego.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Gordon Murray Design



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.