Zamknij
Następne zdjęcie
Cała galeria
1 z 4
PhoeniX / Saab poprzednie następne
23.05.2011

Saab PhoeniX - jak feniks z popiołów?

Saab PhoeniX - jak feniks z popiołów?  

Prezentując w Genewie futurystyczny, aerodynamiczny model koncepcyjny Saab chciał niewątpliwie nawiązać do odradzającego się z popiołów mitycznego ptaka, pokazując w ten sposób, że przetrwał burzę i rośnie w siłę. Zaklinanie rzeczywistości niewiele pomogło, bowiem problemy szwedzkiej marki dalekie są od zakończenia, ale mamy nadzieję, że pokazanie niezwykłego auta nie okaże się w zamian łabędzim śpiewem.
REKLAMA
PhoeniXSaabPhoeniX

Po angielsku takie auta zwykło się określać mianem jaw-dropper, czyli „szczękoopadacz”. Faktycznie, wrażenie jest piorunujące i to tym bardziej, że aż do premiery udało się utrzymać informacje o aucie i jego wygląd w tajemnicy. PhoeniX wydaje się swoim kształtem zaprzeczać prawom fizyki i kpić sobie z tak przyziemnych kwestii jak opór powietrza, wyglądając jak skrzyżowanie kropli z pociskiem. Przedstawiciele marki z Trollhattan twierdzą, że model wyznacza kierunek stylistyczny dla przyszłych samochodów seryjnych, choć na pewno w mocno ekstremalnej formie. O ile oczywiście firma przetrwa i będą jakieś przyszłe „saabochody”.

PhoeniXSaabPhoeniX

Saab określa swoją nową filozofię stylistyczną mianem „aeromotional”, co oznacza tyle, że łączą się w niej elementy symbolizujące moc, płynność i emocje. Rzeczywiście, żadnego z tych elementów nie brakuje, trudno też jednoznacznie określić, czy którykolwiek góruje nad pozostałymi. Uwagę zwracają przede wszystkim nietypowe w formie spoilery, wyraźnie inspirowane lotnictwem (nie zapominajmy, że Saab pierwotnie produkował samoloty) oraz nie mniej efektowny, wykonany w technologii LED świetlny pas tylny typu „ice block”, czyli w formie podświetlanego monolitu. Spojrzenia przykuwają jednak nie tylko detale, ale i cała sylwetka.

PhoeniXSaabPhoeniX


Pod opływowym, złowrogo spoglądającym nadwoziem kryje się natomiast nowoczesna technika hybrydowa. Dzięki połączeniu silnika spalinowego zamontowanego z przodu z umieszczonym przy tylnej osi motorem elektrycznym, PhoeniX dysponuje napędem na cztery koła, tutaj nazwanym eXWD. Po benzynowej stronie mocy pracuje turbodoładowana jednostka o pojemności 1,6 l, która legitymuje się mocą 200 KM i momentem obrotowym o wartości 250 Nm. Zasilany elektronami pomocnik dorzuca do tego 34 KM i choć wydaje się to parametrem poślednim, wyniki zużycia paliwa i emisji dwutlenku węgla sugerują co innego. Pomimo że koncepcyjny sportowiec osiąga 100 km/h już w 5,9 s po starcie z miejsca i osiąga maksymalnie prędkość 250 km/h (ograniczoną elektronicznie!), ma spalać średnio jedynie 5 l/100 km i wydychać CO2 w ilości 119 g/km. Twórcy zapowiadają, że architektura, na której opiera się PhoeniX, ma stanowić także technologiczną podporę przyszłego seryjnego 9-3. Gorąco kibicujemy szwedzkiej marce, która po usamodzielnieniu się od General Motors wcale nie ma dużo łatwiejszego życia, aby pod względem finansowym wyszła szybko na prostą i nadal cieszyła fanów motoryzacji swoimi nieortodoksyjnymi samochodami.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Saab



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.