Zamknij
Następne zdjęcie
Cała galeria
1 z 4
fot. Volkswagen / Ładowanie akumulatora wygląda tak: lokalizujesz niepozorną klapkę w osłonie chłodnicy... poprzednie następne
27.10.2014

Volkswagen Passat GTE - niemożliwie oszczędny

Volkswagen Passat GTE - niemożliwie oszczędny fot. Volkswagen

Po Golfie GTE i kosmicznie drogim XL1, niemiecki gigant wytacza kolejną hybrydę typu plug-in – najnowszego Passata w wersji GTE. Po premierze w Paryżu, samochód wejdzie do sprzedaży w drugiej połowie 2015 r. Co oferuje?
REKLAMA
Volkswagen Passat GTE - widok ogólny wersji sedanfot. VolkswagenZ zewnątrz różnice względem egzemplarzy o napędzie konwencjonalnym są minimalne...

Jak większość hybryd „z wtyczką”, czyli takich, które można naładować w garażu, by potem przejechać pewien (relatywnie niewielki) dystans wyłącznie z użyciem energii elektrycznej (w tym przypadku 50 km), Passat GTE ma się charakteryzować rewelacyjnie niskim zapotrzebowaniem na paliwo. Jak deklaruje producent, na pokonanie 100 km wystarczą 2 l paliwa i 13 kWh energii zmagazynowanej w akumulatorze litowo-jonowym, co ma odpowiadać emisji CO2 w wysokości zaledwie 45 g/km. Rzecz w tym, że takie rezultaty możliwe są tylko przez pierwsze 100 km. Dlaczego?

Ano dlatego, że w celu uzyskania zużycia paliwa na poziomie 2 l/100 km trzeba wyruszyć w podróż z naładowanym do pełna akumulatorem. Przez 50 km jedzie się na samym prądzie (a to i tak pod warunkiem nieprzekraczania prędkości 130 km/h), zaś potem samochód staje się konwencjonalną hybrydą, czyli silnik elektryczny wspomaga spalinowy, ale go nie wyręcza. Dopóki bateria nie zostanie naładowana ponownie, tak niskie spalanie nie będzie możliwe. Z drugiej strony, jeżeli by ładować ogniwa regularnie i poruszać się na krótkich odcinkach miejskich, o benzynie można całkowicie zapomnieć. Coś za coś.

Volkswagen Passat GTE - plakietka na nadwoziufot. Volkswagen... chyba że uda się wypatrzeć plakietki z oznaczeniem GTE

Wydajność systemu hybrydowego (nawet po zużyciu energii potrzebnej na jazdę w trybie EV) jest jednak według Volkswagena taka, że z pełnym akumulatorem i 50-litrowym zbiornikiem benzyny Passat GTE ma przejeżdżać 1000 km bez postojów na tankowanie. Do niedawna takie rezultaty uzyskiwały tylko diesle, a przecież hybrydowy „pasek” ma pod maską benzynową jednostkę 1,4 TSI. Silnik wytwarza moc 156 KM, a wespół ze 115-konną jednostką elektryczną produkuje 218 KM użytecznej, dostępnej na zawołanie mocy. Co nie mniej ważne, a może nawet ważniejsze, moment obrotowy wynosi aż 400 Nm, a więc rodzinny Volkswagen będzie w stanie popędzić kota niejednemu autu o sportowych aspiracjach podczas startu spod świateł. Zwłaszcza że siła napędowa przenoszona jest na koła za pośrednictwem szybkiej jak myśl skrzyni DSG (dwusprzęgłowej) o sześciu przełożeniach.

Volkswagen Passat GTE - widok komory silnikafot. VolkswagenPrawdziwe zmiany widać po uniesieniu pokrywy silnika (siników?)

Passat GTE wejdzie do sprzedaży od razu jako sedan i kombi, a więc będzie można wybierać między elegancką prezencją a względami praktycznymi. O ile jednak perspektywa kupienia samochodu palącego 2 l/100 km wydaje się kusząca, trzeba pamiętać, że aby w pełni wykorzystać potencjał hybrydy typu plug-in, trzeba mieć własny garaż, w którym można ją ładować (jak w przypadku auta całkowicie elektrycznego), a poza tym rozwiązania tego typu swoje kosztują i na pewno zwrot poniesionego dodatkowego wydatku (względem wersji wyłącznie benzynowej) nie następuje zbyt prędko. Tak czy owak, Passat GTE to kolejny dowód na to, że technologia PHEV (plug-in hybrid electric vehicle) upowszechnia się, nawet jeżeli Volkswagen nie jest dziś już tak „ludowy”, jak wskazywałaby jego nazwa...


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Volkswagen



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.