tomonslowcole.comOnslow-Cole przewodzący stawce
Zwycięstwo w Oulton Park to nie pierwszy triumf Cole’a w tym sezonie, chociaż de facto pierwszy wywalczony bezpośrednio (podczas zmagań w Brands Hatch awansował na najwyższy stopień podium po dyskwalifikacji Chiltona), a więc pewnie smakuje lepiej niż „koronacja” po fakcie. Odnosząc sukces, 23-letni zawodnik awansował na 4. miejsce w klasyfikacji generalnej. Po cichu liczymy, że pod koniec sezonu przyjdzie mu stoczyć „bratobójczą” walkę z zasiadającym za kierownicą identycznego samochodu Chiltonem. Nie dlatego, że temu drugiemu gorzej życzymy - chodzi wyłącznie o to, by zapewnić mistrzostwo (i wicemistrzostwo przy okazji) teamowi jeżdżącemu na LPG.
Tom Onslow-Cole wystartował z wywalczonego w kwalifikacjach 1. miejsca i ani myślał
tomonslowcole.comtuż przed metą, gdy zwycięstwo było już pewne
odstąpić je komukolwiek choćby na jedno okrążenie. Parcie ze strony innych kierowców było stale bardzo silne, jednak pochodzący z New Malden zawodnik nie popełnił błędu i utrzymał najwyższą lokatę do samego końca, odbierając po wszystkim należne mu trofeum i odkorkowując szampana. Wygrana oznaczała jednak, że do drugiego starcia tego dnia nasz bohater musiał wystartować z ustaloną przepisami 45-kilogramową karą zamontowaną w aucie. Onslow-Cole mimo to długo przewodził stawce, aż w którymś momencie wyprzedził go jadący Chevroletem Jason Plato. Nie zdołał on dowieźć swego prowadzenia do końca (otrzymał czas karny), ale Cole nie odrobił już straty i gdy nad torem załopotała flaga w szachownicę, był trzeci.
tomonslowcole.comna podium
Zgodnie z formułą BTCC odbył się jeszcze jeden wyścig. Reguły są takie, że w finałowej potyczce porządek na starcie zostaje odwrócony, a więc nasz faworyt rozpoczynał rozgrywkę z 7. pozycji. W toku zmagań udało mu się „przebić” o dwa miejsca wyżej, a więc podczas całego wyścigowego weekendu zanotował kolejno 1., 3. i 5. lokatę, zbierając najwięcej punktów do „generalki” ze wszystkich startujących w Oulton Park zawodników. Trzymamy kciuki za powodzenie w kolejnych rundach, jednocześnie życząc, by największym rywalem Toma był drugi Tom - Chilton. Gazu, chłopaki!