24.01.2011

Ford C-MAX Energi i Hybrid - hybrydy chodzą parami

Pokazanie jednej hybrydy podczas dużej imprezy motoryzacyjnej to w dzisiejszych czasach coś tak zwyczajnego, że można przeoczyć takie wydarzenie. Ford, aby ustrzec się przed brakiem dostatecznej uwagi, pokazał więc na wystawie w Detroit od razu dwa modele o napędzie spalinowo-elektrycznym. Obydwa są oparte na kompaktowym vanie C-MAX i są oszczędne lub bardzo oszczędne.
REKLAMA
C-MAX HybridFordC-MAX Hybrid

Samochody prezentują dwa odmienne podejścia do tematu hybrydy. Egzemplarz o przydomku Hybrid bliższy jest konwencjonalnemu autu benzynowemu, w którym dodatkowy silnik elektryczny ma za zadanie wspierać tłokowego brata bardziej niż wyręczać go w pracy. Energi zaś to wariant typu plug-in hybrid lub, jak podaje producent, AT-PZEV (Advanced Technology Partial Zero Emission Vehicle - zaawansowany technologicznie samochód częściowo zeroemisyjny, jakkolwiek dziwacznie to brzmi). Jego spalinowa jednostka nie przenosi siły napędowej na koła, a jedynie generuje energię elektryczną, gdy wyczerpią się zapasy zmagazynowane w akumulatorach. Ale po kolei.

C-MAX HybridFordC-MAX Hybrid

„Zwykły” model Hybrid wyposażono we wszystkie komponenty typowe dla współczesnych aut tego typu, przy czym godny uwagi jest fakt zamontowania nowoczesnego akumulatora litowo-jonowego zamiast tańszej, lecz mniej wydajnej baterii niklowo-metalowo-wodorkowej (NiMH). Może to oznaczać, że C-MAX Hybrid będzie w stanie ujechać, z ograniczoną prędkością, kilka do kilkunastu kilometrów bez wyrzucania do atmosfery żadnych spalin. Gdy zaś zabraknie prądu, pojedzie dalej jak spalinowiec wspomagany w momentach największego obciążenia silnikiem elektrycznym. Ford bardzo oszczędnie dozuje szczegóły, ale wiadomo, że auto ma być jeszcze oszczędniejsze niż powszechnie chwalony Fusion Hybrid, najbardziej ekonomiczny sedan w swojej klasie na amerykańskim rynku, palący średnio 5,7 l/100 km. I pomyśleć, że wartość 5,7 l jeszcze niedawno kojarzyła się z typową objętością skokową silników „made in the USA”, ale zupełnie nie z zużyciem paliwa czegokolwiek większego od kosiarki do trawy...

C-MAX EnergiFordC-MAX Energi

C-MAX Energi dokłada do tego potencjalną możliwość podróżowania bez kropli benzyny. Jeżeli kierowca nie będzie przekraczał zasięgu wyznaczonego pojemnością akumulatorów i regularnie podłączał swój pojazd do gniazdka w garażu, nie zazna bólu płacenia za benzynę, ale jednocześnie sprawi, że 2-litrowa jednostka pracująca w cyklu Atkinsona (taka sama, jak w wersji Hybrid) umrze z nudów. Przy okazji warto pamiętać, że zamontowany w C-Maksie Energi silnik to nie tylko generator niepodłączony bezpośrednio do układu napędowego, lecz normalna jednostka trakcyjna - po zużyciu zapasów elektryczności auto jedzie jak hybryda, korzystając z dwóch źródeł napędu. Jeżeli jeżdżąc autem korzysta się zarówno z elektronów, jak i pełnego zbiornika benzyny, można przed kolejnym uzupełnieniem zasobów paliw (fizycznego i wirtualnego) pokonać 800 km. Fani diesli powiedzą, że to niewiele, ale kto by ich słuchał? Ford chwali się, że takiego zasięgu nie ma żaden model tego rodzaju na rynku, pijąc ewidentnie do konkurencyjnego Chevroleta Volta.

Wyglądające na seryjne hybrydy pokazano jako modele z rocznika 2013, co znaczy, że z ewentualnym zakupem trzeba się jeszcze nieco wstrzymać. Nowe, oszczędne C-Maksy będą produkowane w amerykańskiej fabryce Forda w stanie Michigan (przynajmniej te przeznaczone na lokalny rynek, zakładu wytwarzającego odmianę dla Starego Kontynentu jeszcze nie wybrano), obok Focusów 3. generacji, także tych elektrycznych. Nim pierwsze egzemplarze zjadą z linii, konkurencja ma trochę czasu, by wytoczyć własne działa. Czekamy więc na kontratak rywali - w końcu im bardziej zażarta walka o klienta, tym lepiej!




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Ford



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.