20.04.2009

Jak długo rozkłada się samochód?

Czy zastanawiałeś się kiedyś, Drogi Czytelniku, jak długo Twój samochód musiałby tkwić w ziemi (lub na jej powierzchni), by samoistnie rozpaść się na czynniki pierwsze i powrócić do natury? Nie warto samodzielnie sprawdzać, bo szanse doczekania końca tego procesu są marne. Redaktorzy serwisu AOL Autos obliczyli, po jakim czasie po aucie nic nie zostanie. Zgroza!
REKLAMA

Jak łatwo się domyślić, najszybciej w proch obracają się metalowe części, zwłaszcza poszycie nadwozia. Pierwsze objawy rozpoczęcia biodegradacji karoserii obserwujemy zresztą często jeszcze w trakcie eksploatacji, co jednak z reguły nie napawa nas radością. Rdzewiejące nadkola, progi i drzwi to jednak dopiero zaczątek - potrzeba co najmniej 60 lat, by ząb czasu poważnie nadgryzł nadwozie, a żeby starannie zaprojektowana i odwołująca się do naszych zmysłów i emocji powłoka zewnętrzna zniknęła do szczętu, musi minąć jeszcze więcej. Po około 80 latach błotniki, klapy itp. zmieniają się w kupkę rudych tlenków żelaza, z którymi uparcie walczymy „za życia” samochodu za pomocą farb antykorozyjnych, zaprawek, szpachli i innych specyfików.

Sieglinde Bauknecht© iStockSieglinde Bauknecht

Stosunkowo niedługo zajmie oponom (50-80 lat) i skórzanej tapicerce (40-50 lat), by się „zdematerializować”. Zaskakujące, bo zazwyczaj uważało się, że sterty zużytych „laczków” będą zaśmiecać Matkę Ziemię aż po sądny dzień, tymczasem dość szybko zabierają się za nie bakterie. Gdy żarłoczne mikroby dopełnią swego dzieła, z metalową osnową dzieje się to samo, co z elementami karoserii. Skóra naturalna rozłożyłaby się w ziemi w niecały rok, jednak ponieważ przechodzi przez specjalne procesy, których zadaniem jest wydłużenie jej trwałości, zalega w gruncie znacznie dłużej. Nie na tyle jednak, by wydawało nam się to wiecznością.

Części takie jak uszczelki głowicy szybko „dokonują żywota”. Ze względu na delikatną budowę, po roku do trzech lat nie zostaje po nich ślad (a w każdym razie nie można wziąć ich do ręki w jednym kawałku). Co innego jednak solidniejsze fragmenty nowoczesnego silnika. Oceniono, że aluminiowy blok może istnieć nawet w granicach 500-1000 lat, chyba że znajdzie się w „polu rażenia” związków zasadowych (takich jak węglany i wodorotlenki) - wtedy zniknie z powierzchni ziemi w ciągu „zaledwie” kilkudziesięciu lat.

Nic jednak nie jest w stanie przyspieszyć degradacji poliuretanowych wypełnień siedzeń. Nie wiadomo na pewno, jak długo zalegają na śmietniskach, nim czas i mikroorganizmy zrobią swoje (przynajmniej dwa gatunki żywią się pianką, ale testy pokazały, że po 700 dniach można znaleźć na wysypiskach nienaruszone fragmenty), ale ocenia się, że może to trwać co najmniej 1000 lat. Przydługo...

Najgorsze zostawiliśmy na koniec. Szkło jest wieczne jak diamenty z klasycznego filmu o przygodach Jamesa Bonda. Niby nic w tym złego, bo jest nietoksyczne i wytwarza się je z naturalnych minerałów, jednak żeby na powrót przyjęło formę piasku, z którego je wyprodukowano, musi minąć, wedle różnych szacunków, milion lub więcej lat. Ile dokładnie, nikt nie potrafi powiedzieć. Również tworzywa sztuczne mają brzydki zwyczaj być długowiecznymi. Nie ma raczej ryzyka, że w nieskończoność będą poniewierać się po ziemi, ale na pewno archeolodzy przyszłości dłużej będą natrafiać na poliwęglanowe klosze lamp i elementy desek rozdzielczych z PCV niż na inne fragmenty samochodów, co być może da im niewłaściwe pojęcie o znanych dziś środkach transportu. Dopiero za około 1000 lat plastik zamieni się w pył, a po naszej zmotoryzowanej cywilizacji pozostaną wyłącznie szyby i wypełnienia foteli.

Pozostaną albo i nie, bo przecież powyższe szacunki dotyczą wyłącznie sytuacji, gdy pozostawiamy samochód samemu sobie, na złomowisku lub innym śmietniku. Tymczasem niemal 100% używanych obecnie aut nadaje się do recyklingu, w wyniku którego 95% materiałów można odzyskać i ponownie wykorzystać w kolejnym modelu. Oczywiście prawdopodobieństwo, że te same szyby będą nadal w użyciu za milion lat jest właściwie żadne, ale dopóki nie wymyślimy sposobu na trwałe pozbywanie się odpadów, taka „spychologia” wydaje się optymalnym rozwiązaniem. Już teraz pojawiają się pierwsze tworzywa biodegradowalne, wyprodukowane z naturalnych materiałów i przy mniejszym udziale chemii. Na razie znajdujemy je w wymyślnych autach koncepcyjnych, ale ostatecznie niemal każde futurystyczne rozwiązanie trafia z takiego „poligonu doświadczalnego” do seryjnych samochodów. Póki co miejmy świadomość, że zepchnięcie zużytego auta do rowu to nie koniec, ale dopiero początek problemów.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: AOL Autos



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.