fot. BMW Praktyczne nadwozie, soft-roadowe umiejętności i osiągi na poziomie starszych generacji M5 - oto X5 4,8i w telegraficznym skrócie
Warto wiedzieć
Gas Specialist to nowa, wyodrębniona z dotychczasowych warsztatów LANDI RENZO sieć około 30 warsztatów (docelowo będzie rozszerzona do 50), rozmieszczonych równomiernie na terenie Polski. Są to ściśle wyselekcjonowane podmioty, dla których LANDI RENZO wysoko zawiesiło poprzeczkę, zarówno w zakresie jakości świadczonych usług, jak i niezbędnego wyposażenia warsztatowego
BMW X5 jest samochodem, który pojawieniem się na rynku wywołał trzęsienie ziemi – nigdy wcześniej bawarska marka nie oferowała auta typu SUV. Rewolucja byłaby jeszcze większa, gdyby nie fakt, że X5 powstało (w 1999 r.) jako odpowiedź na oferowanego już wtedy od dwóch lat Mercedesa ML, który też zaskoczył wielu, ale nie aż tak wielu, ponieważ pod marką trójramiennej gwiazdy od końca lat 70. produkowano legendarną dziś Klasę G. BMW, którym można było zjechać z ubitego szlaku, wzburzyło niejednego fana samochodów z Monachium, ale posunięcie okazało się trafione i dziś Bawarczycy mają inny problem: jak nazwać model mniejszy od X1, jeżeli zdecydowaliby się go zbudować? Zostawmy to im, a sami zajmijmy się pierwowzorem wszystkich SUV-ów i crossoverów z szachownicą na masce.
Silniki z pośrednim wtryskiem benzyny w autach BMW mają opinie nadających się do konwersji na napęd LPG jak mało które. A ponieważ autogaz jak za dotknięciem magicznej różdżki obniża rachunki za paliwo o połowę, można od razu zdecydować się na topowy wariant X5, z V-ósemką o pojemności 4,8 l i mocy 355 KM. Bo jak się bawić, to z orkiestrą! Gdyby ktoś chciał mimo wszystko postawić na wariant wstrzemięźliwy, może sięgnąć po wersję z trzylitrowym, rzędowym silnikiem sześciocylindrowym, bo przecież samo auto prezentuje się równie okazale bez względu na jednostkę napędową, ale świadomość, że na skrzyżowaniu czy stacji paliw można stanąć obok egzemplarza stojącego wyżej w łańcuchu pokarmowym, potrafi być drażniąca.
fot. gazeo.pl1300 zł różnicy w cenie każe dobrze się zastanowić nad sposobem eksploatacji samochodu - to on może przechylić szalę na stronę konkretnej kompletacji
My dziś skupiamy się na odmianie 4,8 V8, rocznik 2006 (początek produkcji drugiej generacji, oznaczonej kodem E70), do której warsztat Gdańsk Ptak LPG, należący do sieci Gas Specialist pod banderą LANDI RENZO Polska, poleca jedną z dwóch instalacji:
- LANDIRENZO OMEGAS, z reduktorem IG1 (właściwie już niedostępnym, od kiedy zastąpił go model LI 10, ale Gdańsk Ptak LPG ma jeszcze zapas na własne potrzeby) i dwiema listwami wtryskiwaczy MED, w cenie 6900 zł;
- LOVATO Easy Fast, z dwoma reduktorami RGJ UHP i listwami wtryskowymi KP, za 5590 zł.
Różnica w cenie jest na tyle istotna, że faktycznie można się zastanawiać i trzeba przede wszystkim zrobić „rachunek sumienia” i odpowiedzieć sobie, czy jeździ się dużo i agresywnie, czy też mniej i spokojniej, a potem na tej podstawie dokonać wyboru między jedną a drugą kompletacją. Typ zbiornika i miejsce montażu wlewu nie stanowią natomiast czynników przemawiających za którąkolwiek z opcji – w obu przypadkach Gdańsk Ptak LPG stawia na torusy i zawory tankowania gazu pod klapką wlewu benzyny. Są to dziś najpopularniejsze rozwiązania w swoich kategoriach i nie bez przyczyny – toroidalne zbiorniki nie ograniczają permanentnie użytkowych właściwości bagażnika (koło zapasowe w pokrowcu można przełożyć), a do złącza pod klapką nie trzeba się schylać ani przy nim klęczeć, zwłaszcza w przypadku wielkiego SUV-a.
Tym sposobem nasz cykl Jaka instalacja do... wychodzi na ostatnią prostą – za tydzień pojawi się jego 10., finalna odsłona (oczywiście znów na bazie kompletacji przygotowanej przez warsztat należący do sieci Gas Specialist). Nie wykluczamy jednak kontynuacji, bo przecież lista popularnych modeli samochodów absolutnie nie została tym razem wyczerpana, a poza tym wciąż pojawiają się kolejne. Oto piękno zajmowania się motoryzacją – zawsze jest o czym pisać. Przynajmniej do momentu pojawienia się pojazdów autonomicznych, które faktycznie będzie można nazywać samo-chodami. Ale może my będziemy już wtedy na emeryturze...